Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pn, 10 grudnia 2018 01:20:13

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: czw, 09 sierpnia 2018 07:50:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 18:29:55
Posty: 3808
Skąd: Warszawa
Antonio pisze:
decyzja może być tylko jedna - wracam nad Wielicki Staw
Wycof z wycofu!

Ogólnie, jestem pod wrażeniem. Gdyby trafiła mi się taka pogoda, wróciłbym z wyjazdu sfrustrowany, a nie spełniony. Jak to mówią: szacun.

_________________
My shadow is always with me. Sometimes ahead... sometimes behind. Sometimes to the left... sometimes to the right. Except on cloudy days... or at night.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: czw, 09 sierpnia 2018 09:11:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1010
Skąd: W-wa
Dzięki :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: pt, 10 sierpnia 2018 09:25:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 13636
Skąd: Poznań
Bardzo fajnie się czytało, Antonio! Twoja determinacja robi wrażenie.
No i tzw. odejście z buta:

Antonio pisze:
Jest ok. 14, zrobiło się naprawdę przyjemnie, wrzucam szósty bieg i po godzinie jestem na Polskim Grzebieniu (2200m).


Byliśmy w Tatrach w tym samym czasie, po polskiej stronie też było dużo wody. Tak to wyglądało wtedy...
Znów rozbudziła się we mnie chętka na Słowackie Tatry :)

_________________
Odchodzę i miewam się znakomicie. Słyszałem wszystko, co mówiliście przez sto lat, bo wcale nie jestem głuchy. Wiem też, że cały czas urządzaliście ukradkiem zabawy.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: pt, 10 sierpnia 2018 10:38:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1010
Skąd: W-wa
Dzięki :D

arasek pisze:
Byliśmy w Tatrach w tym samym czasie, po polskiej stronie też było dużo wody.

Wiem i cały czas czekam na relę :wink:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: ndz, 12 sierpnia 2018 16:20:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7833
Skąd: Piła wojenna
Antonio pisze:
óźniej niestety trafiam znów na duże ilości wody, a w pewnym miejscu nie mam wyjścia, muszę wejść w dość głębokie koryto wody płynącej szlakiem, nie ma jak tego za bardzo obejść, po pewnym czasie stopy mam mocno schłodzone,

Nie ma to jak przygoda! :D
Super rela!

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: ndz, 12 sierpnia 2018 21:28:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1010
Skąd: W-wa
:D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: pn, 13 sierpnia 2018 15:39:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21071
Próbowałem napisać, jak niesamowita wydała mi się ostatnia wyprawa Antonia. Wyszedł mi jakiś bełkot, więc skasowałem.

Szukałem emotikonki, która by oddała... żeby w ogóle cokolwiek oddała, ale w tym natłoku i tak nie znalazłem.

Powiedzmy sobie uczciwie: jesteśmy tu dość licznie zgromadzonymi doświadczonymi tatrołazami; ale w stosunku do Antonia pozostajemy tak daleko w tyle za Murzynami, jak... no i znowu zabrakło mi słów.

Nieodmiennie tylko pociesza mnie to, że przynajmniej część z tych rzeczy, które Antonio robi w górach, nadal może stać się któregoś dnia moim udziałem :!:

Człowieku, jestem Twoim fanem! :aniolek:

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 14 sierpnia 2018 08:42:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21071
(trasa wycieczki: Chochołowska - Grześ - Rakoń - sedlo Zabrat - Bufet Rohacki - Stawy Rohackie - Adamcul'a - Bufet Rohacki - sedlo Zabrat - Rakoń - rozdziałka: chopaki w dół doliną, ja przez Grzesia i granią na Bobrowiecką Przełęcz - schronisko)

6 sierpnia, wieczorem.

Wróciliśmy. Nie było nas 12 godzin, przeszliśmy dwadzieścia kilka kilometrów i zrobiliśmy ponad 1800 m sumy podejść, wchodząc ledwie powyżej 1800 m. npm. Mogę powiedzieć, że była to jedna z najlepszych wycieczek tatrzańskich, na jakich byłem!

Na Grzesiu powitało nas znowu zamglenie i ciemne chmury. Nie padało jednak i tak zostało do końca dnia. Stopniowo chmury się rozwiewały, widoki podnosiły, a choć do końca dnia nie wypogodziło się w pełni - było jednak idealnie: my prawie cały czas szliśmy jasno, w słońcu, a na wysokości grani chmury przychodziły i odchodziły, otwierając coraz to inne widoki. Rzadko udaje się tak świetnie dopasować wycieczkę do pogody!

Grześ-Rakoń rozpoczął nasze uczty owocowe (jagody!), Gero miał na jednym z bałuchów swój ponoć największy kryzys tego dnia (później tylko się rozkręcał), spotkaliśmy kozicę i fotografa z wielkim aparatem, który poinformował nas, że o pierwszej w nocy w schronisku był alarm (nikt z nas go nie słyszał). Na dokładkę zostawiłem w kosówce kijki. To dobrze, powiedział Gero, bo teraz jesteś bardziej ludzszy. Hop w dół przez Zabrat i tam, pomimo że odezwały mi się problemy z kolanem, pierwsze best momenty trasy: zejście z Zabratu do Tatliakowej Chaty wśród zarośli i krętych ścieżek... maliny!!! Jest i Bufet Rohacki, i wątpliwość: mają kofolę? Sprawdzimy w powrotnej drodze.

Ruszamy dalej, ku Stawom, po drodze czytając tablice dydaktyczne. Można się dowiedzieć wielu rzeczy: że teoretycznie drievko wrzucone do Rohackiego Potoku może dopłynąć do Morza Czarnego; że kamziki a svisty są glacjalnymi reliktami; że w Tatrach żyje 26 druhov cycavcov... Wznosimy się ku Stawom i tylko dziwi nas, że tyle tam ludzi. W pierwszym stawie grupa Słowaków moczy stopy wraz z kaczkami i dwoma mini-pieskami. W pośrednim piętrze przychodzi czas na nasz pierwszy dłuższy postój: zasiadamy na ławeczce i długo popasamy. Ale przy najwyższym stawie, tym o kształcie ryby, też się zatrzymujemy i łazimy dookoła, bo jest tak pięknie, że żal stamtąd odchodzić. Zdaje się, że obu nam z Witkiem na poważnie lęgnie się myśl o wskoczeniu do wody.

Zejście trochę się dłużyło, ale było pięknie i zielono i dużo fot się zrobiło... no i kolejne best momenty! Witek na widok potoku nie wytrzymuje i idzie moczyć nogi. W pierwszej chwili mówię, że mi się nie chce, ale gdy widzę, jak pluska, momentalnie zmieniam zdanie, w biegu zrzucam buty i już obaj skaczemy po strumieniu jak Gollumy; Gero pozostaje z rezerwą Gandalfa.
Ale to wcale nie koniec: ledwośmy wyszli na brzeg, zeszli nieco niżej - zbliżamy się do głównej atrakcji trasy, wodospadu. Jako że dużo wody w Tatrach, wodospad prezentuje się imponująco. No nie można tam nie wleźć!!! Moje dziewczyny pamiętają postać tzw. "mojego idola" - gostka, który stał pod Siklawą niczym pod prysznicem. Było to bodajże latem 2010, najwyższa pora zrobić coś, by pójść w jego ślady! Nie czułem się do końca przygotowany na prysznic, ale głowę umyłem i byłem solidnie mokry. Coś pięknego!

Niebawem dochodzimy do Adamculi, po czym omyłkowo skręcamy w nie ten asfalt, co trzeba. O, to tak ma wyglądać ten przewidywany najgorszy fragment trasy? Jest dobrze! Fajny, zieleniejący asfalt, wąska dróżka z widokiem na Rohacza... niestety nie na długo: droga jest ślepa, trzeba wrócić i dojść do właściwego asfaltu. Ten nie dość, że jest asfaltem, to jeszcze diabelnie stromym. Gero odzyskuje wigor i rozrywa grupę, ja robię "arriere du peleton" i dysząc dowlekam się do Bufetu na końcu.

Tam jednak znowu mamy super. Jest kofola! I cibulove kruzky! Musimy jeszcze wdrapać się z powrotem na Rakoń, co lekko nas przeraża, ale dajemy radę i to w dobrym tempie, mimo kolejnych malin, sesji foto itd.itp. Na Rakoniu stajemy o 17:45 i już górki. Rozdzielamy się tu: chłopaki schodzą w dolinę, a ja przez Grzesia z nadzieją na znalezienie kijków (których jednak nie ma). Obie grupy idą prawie bezludnie - ja od Rakonia do schroniska nie spotkałem, ani nawet nie widziałem, ani jednej osoby (!).

W zejściu z Grzesia zrealizowałem swoje marzenie i powróciłem na szlak obecnie zamknięty (czy był zamknięty, gdy szedłem tam poprzednio? - nie umiem powiedzieć), czyli diretissima granią wprost na Przełęcz Bobrowiecką. Brzmi nijak, tymczasem jest to total. Bezkonkurencyjnie najbardziej stromy leśny trakt, jakim szedłem, na niektórych odcinkach nie widać grani poniżej, jakby była przepaść. Ale co za las!!! Nie powiem, zagłębiwszy się w niego, złapałem nagle FEAR MIŚKA, taki, jakiego od dawna nie czułem. Idealne miejsce dla niego! Ale kurde. Gero powiedział wcześniej, generalnie bardzo słusznie, że lasy w Tatrach mają znaczenie czysto techniczne, tj. nie stanowią same w sobie wartości (w sensie turystycznym oczywiście) - są jednak od tego wyjątki i ten las bez wątpienia do nich należy. Fenomenalna sprawa. Cudowna wyrypa po zanikającej ścieżce pokrytej dywanem z igliwia. Na koniec, gdy już widziałem Przełęcz i widmo Miśka z wolna się oddalało, okazało się, że w poprzek ścieżki leży kilkanaście zwalonych drzew i muszę je omijać jak szczeliny na lodowcu.

Wróciłem do schroniska o 19:10, dwanaście godzin od wyjścia, z Rakonia godzina dwadzieścia minut... Wieczorem zrobiliśmy sobie znakomitą kolację, ryż z sosem grzybowym (z dodatkiem grzyba znalezionego na grani), kukurydzą, fasolą i prażonym słonecznikiem.



Była to wycieczka naprawdę niezrównana. Oczywiście suchy opis samej trasy, czy warunków, czy zdjęcia, niczego tu nie oddają. Trafiła się po prostu idealna kompozycja okoliczności przyrody z okolicznościami towarzyskimi i wewnętrznymi, prawdziwa harmonia best momentów :D
No i ciekawe to, że ogólna suma podejść chyba była większa (!) niż najwyższa osiągnięta tego dnia wysokość; to się nieczęsto zdarza.

Jakoś później postaramy się pokombinować ze zdjęciami.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 14 sierpnia 2018 09:11:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:33:35
Posty: 4540
Skąd: ęsowany
dzięki Crazy

i jeszcze raz dzięki, chłopaki

Obrazek

_________________
szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie
Psalm 128

https://thesoundrops.bandcamp.com/


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 14 sierpnia 2018 15:15:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6314
Crazy pisze:
Trafiła się po prostu idealna kompozycja okoliczności przyrody z okolicznościami towarzyskimi i wewnętrznymi, prawdziwa harmonia

:D

Gero nie wiem jak to wyrazić, ale odręcznie pisana rela to jest... archetyp?
i moim zdaniem nic nie straciłeś :!: a wręcz miałeś łaskę dotknięcia prostoty, bez jej poszukiwania na wielkich szlakach

_________________
J 14,6


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 14 sierpnia 2018 20:17:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7833
Skąd: Piła wojenna
Crazy pisze:
No nie można tam nie wleźć!!! Moje dziewczyny pamiętają postać tzw. "mojego idola" - gostka, który stał pod Siklawą niczym pod prysznicem. Było to bodajże latem 2010, najwyższa pora zrobić coś, by pójść w jego ślady! Nie czułem się do końca przygotowany na prysznic, ale głowę umyłem i byłem solidnie mokry. Coś pięknego!

Brrrr... szacun! :D Łapę bym chętnie zanurzyła, ale nic więcej...

Cytat:
Gero powiedział wcześniej, generalnie bardzo słusznie, że lasy w Tatrach mają znaczenie czysto techniczne, tj. nie stanowią same w sobie wartości (w sensie turystycznym oczywiście)

Zgłaszam stanowczy sprzeciw! :P Nie wyobrażam sobie naszych Tatr bez lasów smrekowych! Dla mnie stanowią one bardzo istotny i piękny element krajobrazu. Nie wiem nawet, czy ze wszystkich górskich lasów jakie znam, te nie są aby moimi ulubionymi. Może tylko modrzewie z gór Izerskich mogą z nimi konkurować. Za to w Kotlinie Klodzkiej, jakkolwiek ją uwielbiam, z lasami bywa różnie, są takie trasy, kiedy mam ich dosyć, a już na pewno nie mogłabym zbyt długo iść np. taką Drogą Wieczność.


Tak swoją drogą, to kuszący pomysł, żeby swoją relę zeskanować zamiast przepisywać, tyle, że mnie nikt oprócz mnie by nie rozczytał, sama często bardziej zgaduję, niż czytam, co tam napisałam. :wink:

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: wt, 14 sierpnia 2018 21:34:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 31 maja 2007 22:28:36
Posty: 1010
Skąd: W-wa
Crazy pisze:
Człowieku, jestem Twoim fanem!

Crazy - dzięki :D Znasz mnie trochę z tej strony, wiesz że góry to moja największa pasja, to co robię, po prostu wynika z tego, że kocham tam być :D Nawet jak leje :D
Lubię też chodzić, zupełnie jak Powsinoga, chociaż do jego przebiegów mi daleko, na nizinach więcej czasu spędzam na rowerze lub biegając.

Crazy pisze:
(trasa wycieczki: Chochołowska - Grześ - Rakoń - sedlo Zabrat - Bufet Rohacki - Stawy Rohackie - Adamcul'a - Bufet Rohacki - sedlo Zabrat - Rakoń - rozdziałka: chopaki w dół doliną, ja przez Grzesia i granią na Bobrowiecką Przełęcz - schronisko)

Bardzo podoba mi się Wasza trasa, tym bardziej, że dopiero co tam byłem z moją rodzinką - my robiliśmy to w dwa dni ze Zwierówki (Stawy Rohackie, potem Rakoń i Grześ). Bardzo lubię tamte okolice, a te zejścia z Zabratu czy Grzesia na słowacką stronę są świetne!

Crazy pisze:
Ale to wcale nie koniec: ledwośmy wyszli na brzeg, zeszli nieco niżej - zbliżamy się do głównej atrakcji trasy, wodospadu.

Ten wodospad widziałem w tym roku pierwszy raz, bardzo mi się podobał.

Crazy pisze:
W zejściu z Grzesia zrealizowałem swoje marzenie i powróciłem na szlak obecnie zamknięty (czy był zamknięty, gdy szedłem tam poprzednio? - nie umiem powiedzieć), czyli diretissima granią wprost na Przełęcz Bobrowiecką. Brzmi nijak, tymczasem jest to total. Bezkonkurencyjnie najbardziej stromy leśny trakt, jakim szedłem, na niektórych odcinkach nie widać grani poniżej, jakby była przepaść.

Szedłem, jak był jeszcze tam szlak - potwierdzam, mega stromo :)

Dzięki za relę, super wyprawa :D


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: śr, 15 sierpnia 2018 07:33:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 21071
Fengari pisze:
Nie wyobrażam sobie naszych Tatr bez lasów smrekowych!

Nie wiem, czy niedługo nie będziesz musiała :-( Dotychczas raz na jakiś czas ulegałem zszokowaniu rozmiarem połamań poburzowych itp. (ostatnio w zeszłym roku szedłem drogą do Moka z szeroko rozwartymi oczyma, stwierdzając kikuty w miejscach lasów, które pamiętam). Ale w tym roku to, co zobaczyliśmy jest o wiele bardziej niepokojące, są to bowiem całe ogromne połacie lasu z drzewami całkowicie wyschniętymi. Do połamania ich nie potrzeba będzie wielkich burz, jak sądzę. W wielu miejscach jest to już około połowa drzewostanu, tak to przynajmniej z góry wygląda:

Obrazek

Obrazek

Na moje oko to przez najbliższe lata będziemy się w Tatrach cieszyć szerszymi widokami, niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni :|

Nie wiem tylko, co tam się w ogóle dzieje?!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: śr, 15 sierpnia 2018 12:00:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 3650
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Fajne wycieczki, Panowie!

Antonio - świetny czas na Polski Grzebień!

Crazy pisze:
Nie wiem tylko, co tam się w ogóle dzieje?!


Na Słowacji - Kalamita z listopada 2004 + pożary + kornik drukarz.
W Polsce: kilka masakrycznych halnych, w tym największy z 25 grudnia 2013 + kornik drukarz.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł: Re: TATRY
PostWysłany: śr, 15 sierpnia 2018 12:40:48 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 7833
Skąd: Piła wojenna
Crazy pisze:
Dotychczas raz na jakiś czas ulegałem zszokowaniu rozmiarem połamań poburzowych itp. (ostatnio w zeszłym roku szedłem drogą do Moka z szeroko rozwartymi oczyma, stwierdzając kikuty w miejscach lasów, które pamiętam). Ale w tym roku to, co zobaczyliśmy jest o wiele bardziej niepokojące, są to bowiem całe ogromne połacie lasu z drzewami całkowicie wyschniętymi.

Niestety, znam problem. :( Cztery lata temu przeżyłam taki szok, widząc skalę spustoszenia w Dolinie Kościeliskiej. Ale droga do MOKa wydawała mi się jeszcze wtedy w porządku, nie licząc jednego miejsca zniszczonego przez korniki. Bardzo mnie smuci to, co teraz piszesz. :(

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1203 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group