Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 06 grudnia 2019 06:37:35

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 264 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11 ... 18  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 lipca 2010 15:36:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 22126
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
A to jeszcze dobre pół godziny...

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 lipca 2010 15:40:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8270
Skąd: Piła wojenna
Czyli jak na mnie to co najmniej godzina, hehe... No ale nic to. Nadrobi się przecież. :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 01 lipca 2010 22:39:34 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 04 czerwca 2008 21:38:37
Posty: 77
Skąd: z Raszkowa
a był może ktoś w chatce na śnieżniku przy czeskiej granicy? można tam spotkać wielu ludzi, ale przede wszystkim Waldka, najstarszego z towarzystwa i chyba najczęstszego bywalca w chatce.

dorzucam jeszcze zdjęcie
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 07:05:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 22126
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
milosz92 pisze:
w chatce na śnieżniku przy czeskiej granicy?

Ona nie jest tak stricte przy granicy, chociaż z punktu widzenia Poznania, to jak najbardziej. :wink:
Kiedyś wczesnym rankiem odnalazłem ją w lesie (a Meriadok nie, bo wolał dalej spać w schronisku), ale do środka nie wszedłem - ktoś strasznie chrapał wewnątrz, nie chciałem niepokoić. :wink:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 07:37:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 04 czerwca 2008 21:38:37
Posty: 77
Skąd: z Raszkowa
ja pewnego razu po małych trudnościach odnalazłem tą chatkę. zaczął już zapadać wieczór więc mieliśmy trochę stracha że noc zastanie w środku lasu, ale w końcu z daleka zobaczyliśmy dym z ogniska, który nas do chatki doprowadził.
piszę ze przy granicy bo nasłuchaliśmy się tam wielu opowieści, min. o przemytach, w których chatka też brała udział. ma bardzo dobrą lokalizację jeśli by ją użyć jako dziuplę.
poza tym masa tam ludzi, którzy zrobili sobie z tego imprezownie co chyba odejmuje gwiazdki chatce, no ale trza przyznać że ludzie mili, jedzeniem się podzielili, wrzątkiem itp.
oczywiście spanko za darmo więc gdzie by tam mysleć o schronisku ;)


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 07:44:29 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 22126
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
milosz92 pisze:
po małych trudnościach

Ja już pamiętam, jak tam iść. To proste jest, jak już raz się znajdzie. :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 07:47:37 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 04 czerwca 2008 21:38:37
Posty: 77
Skąd: z Raszkowa
ino najpierw trzeba znaleźć ten pierwszy raz. miałem ze sobą kuzyna, który z tych terenów pochodzi, w chatce bywał kilka razy a że nie był tam kawał czasu i też się odnaleźć nie mógł.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 07:50:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 22126
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
W jednym (ale na pewno tylko w jednym, a były ze cztery!) wydaniu przewodnika Pascala po Sudetach Wschodnich (w czasach, gdy Pascal miał trzy przewodniki po Sudetach, a nie, jak obecnie, jeden (w nim też nie ma)) chyba było opisane jak dojść... Możliwe że stamtąd kojarzyłem, gdzie szukać drogi, nie pamiętam już. W przewodniku Rewasza po Ziemi Kłodzkiej, ku mojemu zdziwieniu, nie ma o chatce ani słowa.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 08:04:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 04 czerwca 2008 21:38:37
Posty: 77
Skąd: z Raszkowa
Peregrin Took pisze:
nie ma o chatce ani słowa.


bo to chyba taka miejscówka nieoficjalna. do Stronia Śląskiego podrzucił nas stopem miejscowy ksiądz, który bardzo się dziwił że wiemy o chatce. ale ja już mu o niej powiedzieliśmy to postanowił podwieźć nas na sam szlak :)
jak dowiedział się że jestem z Wielkopolski, odparł - Cóż, nie wszyscy są idealni! :lol: :lol:


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 02 lipca 2010 08:07:20 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 22126
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
milosz92 pisze:
bo to chyba taka miejscówka nieoficjalna

Jasne, ale Rewasz jest raczej porządny, przenikliwy i drobiazgowy, dlatego się zdziwiłem.

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 lipca 2010 20:32:00 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
GÓRY BYSTRZYCKIE I DOLINA DZIKIEJ ORLICY.
Dolina Dzikiej Bystrzycy zauroczyła mnie. Klimaty Beskidu Niskiego 300 km od Poznania /zamiast 10-12 godzin podróży tylko 5-6 i bilet 30 zł/.
Najlepszy odcinek Międzylesie-Kamieńczyk-Lesica-Niemojów oraz Lasówka-Torfowisko pod Zieleńcem /bez szlaku wzdłuż Dzikiej Orlicy/.
Zapomniane Kościoły, opustoszałe wsie, kamienne figury. Zero ludzi, samochodów i sklepów /niestety nie byłem na to przygotowany/. Zarośnięte szlaki. I tak jak w Beskidzie Niskim trzeba chodzić dolinami i śladami wsi - dlatego tu powrócę bo wiele ominąłem.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 09 lipca 2010 18:09:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 14:34:22
Posty: 14485
Skąd: Poznań
Maciej pisze:
Lasówka-Torfowisko pod Zieleńcem



Tak, byłem tam 8 lat temu i do dzisiaj wspominam ten odludny spokój...
Ponadto chodzi się wtedy po zlewisku Morza Północnego, co jest już samo w sobie osobliwością :-)

_________________
Kolejne paczki spowodują podwojenie ilości haczyków


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 22 lipca 2010 21:37:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8270
Skąd: Piła wojenna
Śnieżnik tym razem naprawdę zdobyty! :D
(Może potem kilka słów więcej na ten temat...)

A teraz chciałam się tylko odnieść do chatki. Nie byłam w niej i nie szukałam jej, ale mówicie, że trudno znaleźć info o niej w przewodnikach... tymczasem ja natknęłam się na wzmiankę o niej z tyłu zwykłej mapy. O takiej:
Obrazek

Wzmianka wygląda tak:

Obrazek

A na samej mapie chatka oczywiście jak najbardziej naniesiona: :)

Obrazek

Wszystkim zainteresowanym powodzenia w szukaniu! :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 lipca 2010 11:50:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 20 października 2008 16:48:09
Posty: 6421
Relacja z wypadu w Góry Bystrzyckie i Dolinę Dzikiej Orlicy
cel: garść wiadomości, których sam nie znalazłem, a może komuś się przydać.

Ekipa: Ojciec i Syn. Czas: lipiec 2010 Miejsce: Góry Bystrzyckie Dolina Dzikiej Orlicy

Dzień 1.
Wyjazd z Poznania do Wrocławia piętrusem – z Wrocławia do Międzylesia niestety tramwajem.
Z dworca w Międzylesiu można od razu wejść na szlak, my jednak udajemy się do centrum by cosik do jedzenia i picia kupić. Nie zdajemy sobie sprawy że najbliższy sklep dopiero za dwa dni. Kupujemy dużo za mało. Pamiętajcie po tych górach chodzi się z własnym prowiantem na zapas. Wchodzimy do Urzędu Miasta do informacji turystycznej. Dostajemy mapę gór, bardzo dużo jest także folderów czeskich, naszych kilka, skromne i płatne.

Idziemy do Kamieńczyka. Dosłownie po kilkunastu minutach od wyjścia z Międzylesia otwierają się piękne widoki na Masyw Śnieżnika – bajka. Obrazek
Trochę lasu, łąki, pierwszy strumień i pobór wody – zimna, pyszna. Droga lekko i przyjemnie faluje. Ten przeskok z cywilizacji do odludzia niesamowite odczucia wywołuje. Błyskawicznie dochodzimy do Kamieńczyka i drewnianego kościółka. Spod kościoła piękne widoki.
Obrazek
Na ścianie kościoła przybite wypłukane przez deszcz i wysuszone przez wiatr stare cmentarne krzyże /dzięki temu pewnie ocalały/.Obrazek
Zaglądamy przez okienka, widać fragmenty polichromii. Ogólnie bardzo klimatyczne miejsce.
Obrazek

Obrazek
Schodzimy w dół do wsi /ludzie mają do kościoła dosłownie pod górkę/ i idziemy w kierunku granicy.
Obrazek
Mijamy domy: jedne opuszczone, inne zasiedlone przez miastowych, jeden tylko robi wrażenie tubylcze. Sklepu nie ma.


Dochodzimy do granicy. Z naszej strony polna droga z czeskiej gładki asfalt. Jak się okaże jest to charakterystyczne dla doliny Dzikiej Orlicy. Z naszej strony opustoszałe wsie i dziurawe drogi z ich pełna cywilizacja. Wychodzimy na piękny łąkowy grzbiet i gubimy szlak po raz pierwszy. To też charakterystyczne. Nawet na mapach po raz pierwszy zobaczyłem adnotacje szlak zarośnięty. Ponieważ nie ma tam turystów wszystkie odcinki przez łąki są nieprzedeptane. Łąka zresztą śliczna, nieskoszona, pachnąca i ciągle piękne widoki.
Obrazek
Intuicyjnie skręcamy z łaki w las i odnajdujemy ruiny kościoła.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dziwne uczucie, że kiedyś dążyli tu i modlili się ludzie.
Z lasu znowu łąka tym razem bardzo bagnista, uginająca się.
Obrazek

I znowu leśny dukt, przy którym leży kamienny św. Nepomuk bez głowy. Ileż takich rzeźb zaginęło bezpowrotnie?
Obrazek

Po wyjściu z lasu otwiera się perspektywa na dolinę niczym w Beskidzie Niskim.
Obrazek
Tylko zamiast drewnianej cerkwi murowany kościół. To Lesica. Schodząc napotykamy szaraka, który zajety bardzo nas nie zauważa i tak sobie stoimy na drodze czekając aż raczy nas dostrzec.
Obrazek
Wieś opustoszała, kilka zawalonych domów, kilka zaadoptowanych na siedliska. Kościół robi wrażenie umarłym zegarem, kamiennymi rzeźbami.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Idziemy w kierunku Niemojowa. Gdy słyszymy szum rzeki, zarosłą drogą odbijamy w lewo do granicy i następuje pierwsze spotkanie z rzeką Dziką Orlicą. Przechodzimy na Czeską stronę przez Kamienny Most i dalej wzdłuż przełomu rzeki – robi wrażenie. Olbrzymie kamienie, szumiąca woda, wysokie ściany wąwozu.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po godzinie wracamy tą sama drogą do Lesicy i dalej do Niemojowa bardzo dziurawym asfaltem. Spotykamy małego liska bardzo przestraszonego i zagubionego.
Dochodzimy do wsi.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Kilka domów, przeważnie letniskowych – w tym dwa do wynajęcia http://www.agroturystyka.jkarasinski.pl/domki.php no i gościniec całkiem miły. http://www.gosciniec.niemojow.pl Sklepu nadal brak – jest na czeskiej stronie kilkaset metrów ale już zamknięty i nie wiem czy złotówki przyjmuje.
Obrazek

W Niemojowie imponujące ruiny dworu SOŁTYSA, kościół i znów ruiny domów. Ponieważ jest późno wychodzimy na łąkę powyżej wsi i rozbijamy namiot pod lasem z widokiem na Góry Orlickie. Owady z wszelkiej okolicy zwiedziały się o naszej smakowitej obecności więc szybko wskoczyliśmy do namiotu i tak zakończył się dzień pierwszy. Bez kolacji.

Dzień 2.
Wstajemy po 7 bo tak się budzimy. Ponieważ obok stoi ambona łowiecka
Obrazek
włazimy i na wygodnej ławeczce pod daszkiem, ze ślicznymi widokami
Obrazek

Obrazek

gratis, przyrządzamy śniadanie z ostatnich zapasów.

Obrazek
Dziś musimy znaleźć sklep! Jest tak uroczo, że dwie godziny mijają zanim wychodzimy na szlak. Idziemy czarnym szlakiem do Jaskini Solna Jama. Tym samym opuszczamy Dziką Orlicę gdyż dalej droga biegnie pięknym nowym asfaltem a tego niekoniecznie lubimy deptać. Szlak podąża lasem. Mamy wrażenie, że ostatnio to tędy podążała osoba malująca szlak. Jest dziko, tajemniczo… Od pewnego momentu zaczyna nam towarzyszyć potok. To bardzo przyjemne, to bardzo lubimy. Orzeźwienie, uzupełnienie wody. Docieramy do jaskini. Niezbyt duża i zalana krystaliczną wodą.
Obrazek

Obrazek

Po pewnym czasie wychodzimy na łąki wsi Gniewoszów. Zręcznie gubimy szlak, omijając ruiny Zamku Szczerba, i schodzimy na krechę pod Kościół. Okazuje się, że chadzał tu Wojtyła i część naszej dalszej drogi pójdziemy Jego śladami.
Obrazek


Duże rozczarowanie – brak sklepu na który liczyliśmy baaardzo. OK. Czyli najbliższy punkt to schronisko Jagodna na Przełęczy Spalona. Wyjście z Gniewoszowa asfaltem żmudne i mało przyjemne. Wynagradza to piękny widok w miejscu skrzyżowania naszego szlaku niebieskiego z żółtym. Odbijamy wreszcie w polną drogę do Poniatowa. Żar z nieba, ale bardzo te stare trakty między wsiami lubię. Siadamy w cieniu pod drzewem i po chwili dopiero zauważamy że usiedliśmy pod starym zapomnianym Krzyżem przydrożnym. Taka jakoś radość i spokój wypełnia serce. Dochodząc do słynnej Przełęczy nad Porębą mijamy ruiny domu z pięknym kamiennym sklepieniem piwnicy.
Obrazek
Przychodzi refleksja nad sztuką i trudem ludzi, którzy stawiali swój dom. Sama Przełęcz, pewnie przez asfalt i gorąc niesamowity nie robi wrażenia – uciekamy czym prędzej do lasu.
Obrazek
Szlaku do Przełęczy Spalonej też nie będą wspominał zbyt miło. Monotonnie, prawie bez widoków, bez strumienia, niewielkie przewyższenia, nuda panie nuda. I refleksja – trzeba raczej dolinami po wsiach chodzić w tych górach.

Wreszcie upragnione schronisko Jagodna

Obrazek

http://www.schronisko.spalona.pl Z zewnątrz mile się zapowiada, wnętrze też poprawne i całkowicie puste. Zamawiamy jajecznice i coś do picia. Ceny umiarkowane 7-10 zł /fasolka, jajecznica itd./ nocleg 30 zł. Miła obsługa. Pytamy o sklep. Najbliższy 5 do 7 km zależy od kierunku. Decydujemy się iść do Lasówki czerwonym – znów nad Dziką Orlicę. Szlak leśny płaski ale jakoś miły medytacyjny, cienisty. W miarę szybko docieramy do asfaltu jeszcze kilometr i sklep! Szumna nazwa, ale jest. Chleb tylko mrożonym jakieś puszki i słoiki, soki, piwo. Obkupujemy się. Na sklepie termometr.
Obrazek

Nie wierzymy 45 stopni – przynajmniej chleb się rozmrozi. Jest gdzieś 17. Jeszcze 3 kilosy asfaltem do pola namiotowego. Lasówka to wieś agroturystyczna – dużo tu takich gospodarstw – wydaje się, że można miło odpocząć. Nie widać knajp. Sklepy 2 – bardzo skromne. Na chwilę do kościółka św. Antoniego – akurat skończyła się msza – można wejść, ale bez uniesień artystycznych. Dużo osób jeździ tu na rowerach szosowych – świeżo położony asfalt, co zapewne w połączeniu z czeskimi drogami daje ładną pętle. Mowa o projekcie, w ramach którego turyści piesi i rowerowi dowożeni są w Góry Orlickie autobusami z przyczepą na rowery, a trasy i godziny połączeń są dostosowane do zapotrzebowania turystów. Już od dwóch lat cyklobus kursuje również na linii międzynarodowej do Polski. Linie autobusowe przeznaczone są dla turystów pieszych i rowerowych i kursują po całym terytorium Gór Orlickich i ich przedgórza. Kursują od maja do września w weekendy i święta. Zmordowani docieramy do pola namiotowego położonego nad samą Dziką Orlicą, niestety zbyt blisko drogi. To w zasadzie skoszony kawałek łąki bez żadnej infrastruktury. Pole miłe – tylko dwie rodzinki które bytują tu długookresowo /pobudowane płotki, prysznice, kuchnie, grile/. My z naszym namiocikiem wyglądamy ubożuchno. Leśniczy pobiera opłatę tylko przy dłuższym pobycie. Robimy ognisko i spać. Ponad 30 kilometrów daje znać.

Dzień 3.
W tym dniu postanawiamy bez szlaku iść wzdłuż Dzikiej Orlicy do źródeł w Torfowisku pod Zieleńcem. Strzał w dziesiątkę. Rzeczka coraz mniejsza i mniejsza, kręta, dużo bocznych wywierzysk, mchy jak kołderki i te kolory.
Obrazek

Obrazek

Woda choć o zabarwieniu brunatnym /podłoże/ w butelce staje się biała i nadaje do picia. Docieramy do ścieżki dydaktycznej i ładnego miejsca biwakowego /wiata, miejsce na ognisko, ławeczki, czysto/.
Obrazek
Obrazek

Można by tu spędzić całkiem miły wieczór i noc. Dalej coraz bardziej bagnisto, pojawiają się kładki i pomosty.

Obrazek

Wkrótce sam rezerwat. Wieża widokowa jak z baśni /posadowiona na tratwie by się nie zapaść/,

Obrazek

Obrazek

białe łąki z wełnianką – cudności

Obrazek

i co zadziwiające znów zero ludzi.
Chcemy zakończyć w Dusznikach i tu popełniamy błąd. Kierujemy się na Zieleniec. Szlak obrzydliwy, idziemy jak po budowie. Drogi zryte spychaczami, wszędzie ohydne wyciągi, budki biletowe. Sam Zieleniec to miejscowość dla narciarzy złożona z pretensjonalnych pensjonatów, knajp itepe itede. Nie moja bajka. Uciekamy zielonym szlakiem na Orlicę, ale i to jest fatalne. Szlak zresztą wraca szybko na drogę i tak trzeba iść asfaltem. Punkty widokowe – parkingi przy drodze ładne, ale śmieci psują wszystko. Gdy tylko się daje porzucamy asfaltowe szlaki, skracamy przez las i lądujemy na Podgórzu Dusznik Zdroju. Tam już na nas czeka znajomy domek.

Obrazek

Podsumowując: szczególnie gorąco polecam Międzylesie – Kamieńczyk – Niemojów – Gniewoszów, raj dla fotografów, rowerzystów, ludzi lubiących ciszę i odludzie. To naprawdę puste i dzikie tereny. Czysta woda w potokach, brak śmieci. Pamiętajcie - nie ma sklepów i komunikacji też. Szlaki częściowo zarośnięte - bez mapy nie polecam. Brak tabliczek z czasami przejść. No i ciekawsze niż główne pasmo są doliny i wsie. Wrócę bo miejscowości po drugiej stronie pasma ominąłem.


Ostatnio zmieniony pt, 06 sierpnia 2010 13:47:57 przez Powsinoga, łącznie zmieniany 9 razy

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 30 lipca 2010 17:45:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 14 listopada 2007 16:38:41
Posty: 8270
Skąd: Piła wojenna
Strasznie mi się podoba Twoja relacja, jest taka plastyczna, że aż się poczułam bardziej sielankowo, niż podczas mojego własnego niedawnego pobytu w Ziemi Kłodzkiej. No i zmobilizowałeś mnie, żebym się sprężyła z moją relacją! :)

_________________
Wiatr jest szary
a księżyc zielony


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 264 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11 ... 18  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group