Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest czw, 13 sierpnia 2020 06:48:22

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostWysłany: czw, 24 stycznia 2019 17:08:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 16:53:29
Posty: 14325
Skąd: wieś
Obejrzałem Exterminatora. :)
Zdziwiłem się, że tak dużo znam z listy Craziego.

_________________
Youtube


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 06 kwietnia 2019 14:52:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 22 czerwca 2013 12:27:05
Posty: 2378
Skąd: z lasu
W tym roku byłem na ,,Zabawa ,zabawa'', potem Kogel Mogel 3, a niedawno bo 22 marca na,, Kurierze''. Ciekawe co jeszcze ciekawego będzie.

_________________
,,Tak dużo, tak mocno
Nie pytaj już
Nie pytaj
Tak dużo, tak mocno ''


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 18 sierpnia 2019 12:57:27 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 22703
W filmowym podsumowaniu roku napisałem ongiś o filmach...:

Cytat:
... które wszystkie momentami wydają mi się na *****, ale zastanawiam się, czy jednak nie ****1/2
(...)
Grand Budapest Hotel - wizualnie i fantazjonalnie na pewno pięć, ale czy aż...?


No, jak oglądam sobie np. takie coś:

phpBB [video]


i przypominam sobie ten film, to od razu mi się chce dać te pięć!
Ewidentnie trzeba obejrzeć drugi raz.

Tymczasem podobne dylematy wystąpiły już w kwietniu 2014 roku...

Pet pisze:
"Grand Budapest Hotel" obejrzany. Polecam gorąco.
Niesamowita historia, pastiszowo/nierealna narracja, wyborny Ralph Fiennes + zastępy gwiazd w rolach epizodycznych (np. Harvey Keitel jako grypsujący wyrokowiec!), a do tego pyszne kadry i zdjęcia. Jaki to gatunek? Dramat? Komedia? Kryminał? Wszystkiego po trochu. O czym jest ten film? Jak dla mnie to hymn pochwalny na cześć belle époque, ale jak ktoś się nie zgodzi, to nie będę się kłócił.

* * * * 1/2


pilot kameleon pisze:
The Grand Budapest Hotel (2014), reż. Wes Anderson

****1/2


Lecz już chwilę później...

Pet pisze:
nawet i brakującą połówkę byłbym gotów dorzucić

pilot kameleon pisze:
w sumie to dobrze prawisz...



Strasznie to był fajny film!

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 31 grudnia 2019 02:03:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 22703
Czas na kolejny rok.
Tradycyjnie w tym wątku nie będę podsumowywał tegorocznych produkcji (choć w tym roku będą one dominować i to w wysokich rejonach), tylko filmy, które obejrzałem w minionym roku i zrobiły na mnie największe wrażenie.

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony kinowo, zwłaszcza z drugiego półrocza. Ogółem z zapisków wychodzi mi, że byłem w kinie 31 razy, co jakoś napawa mnie optymizmem, choć nie jest to może wielki wynik :-) Najbardziej optymizmem napawa mnie fakt, że obejrzałem w tym roku naprawdę bardzo dużo znakomitych nowych filmów i to z różnych krajów.

W kategorii FILM ROKU musi jednak wygrać rzecz starsza, którą w tym roku obejrzałem po raz pierwszy - i zaraz potem drugi!

Obrazek

Tak, to Interstellar.
Obejrzany w pierwszej połowie roku film zrobił na mnie wrażenie ogromne niczym ta fala w FENOMENALNEJ scenie na planecie, którą zalewa tsunami... w ogóle pod względem wizualnym ten film jest jakimś odlotem całkowitym i nie chodzi tu o żadne efekty specjalne czy pejzaże. To są kadry najwyższej urody, które zostały we mnie na dobre - prawdziwe filmowe ikony wręcz! Samą wizualną formą film ten oddziałuje bardzo silnie i na wyobraźnię, i na emocje, a jeszcze obrazy zasilane są doskonałą muzyką. Ale gdyby ktoś się obawiał, że to tylko kosmiczne obrazki, to muszę powiedzieć, że zarówno myśl, przesłanie tego filmu, jak i jego pokręcone fantastyczno-naukowe koncepcje, naprawdę dają do myślenia, a nie brakuje też pięknych scen kameralnych, jak ta, gdy pozostawiony na statku towarzysz starzeje się niebotycznie, gdy tamci walczą z grawitacją, no i oczywiście ta scena, rozdzierająca zupełnie i to nie łzami aktora, lecz całą nagromadzoną w niej tęsknotą, poczuciem straty, bezradności...

Obrazek


---

Muszę jednak powiedzieć, że byłbym nieuczciwy, gdybym w tym roku nie przyznał głównej nagrody egzekwo. Można to zrobić tym bardziej, że to drugie nie filmem jest, lecz serialem. I ponownie przybywa wielka fala:


Obrazek

... żeby zatopić Warszawę i cały nagromadzony w niej brud.

Ślepnąc od świateł zawojowało mnie całkowicie. Od dawna, bardzo dawna, żaden tekst kultury nie wdarł mi taką ilością tekstów i skojarzeń do codziennych sytuacji - mogę powiedzieć, że choć to tak świeże doświadczenie, wszystko wskazuje na to, że jest to dla mnie prawdziwy film kultowy (którego to terminu używam niniejszym jako dyplomowany magister - dla przyjaciół Megi - który pisał pracę właśnie o tym, co oznacza ten wyświechtany i nadużywany termin). Ciekawe, jak to możliwe, że rzecz portretująca coś tak okropnego, odrażającego, tak doskonale osadziło się w mej głowie. Mam nadzieję, że dlatego, że świat przedstawiony tego filmu (jak i książki) są dla mnie czymś tak dalekim i abstrakcyjnym, że mogę sobie na to pozwolić...

Obrazek

Mógłbym tu wkleić dziesięć kadrów i napisać sto peanów, ale powiem tylko, że niewątpliwie nic filmowego nie zrobiło na mnie takiego wrażenia,
jak szósty odcinek Ślepnąc od świateł. I tylko ten wiatr...

--

A dalej:

A.
Filmy znakomite, idące w kierunku pięciu gwiazdek - co najlepsze, w większości są to filmy nowe, które obejrzałem w kinie (wymienię w antychronologicznej kolejności oglądania):

Boże Ciało - porywający film o najważniejszych rzeczach w życiu, jeden z najlepszych polskich i niepolskich ostatnich lat, nie wiem też, czy nie najlepszy dla mnie z grupy A.
Parasite - im więcej czasu mija od obejrzenia, tym bardziej zaczynam czuć się przekonany, że jest to film doskonały. To dość zadziwiające przy filmie, który jakby nie patrzeć, jest filmem rozrywkowym, więc nie chodzi o żadne przemyślenia, które w człowieku narastają... ale coraz bardziej mnie uderza, jak bardzo formalnie jest to majstersztyk!
Ikar. Legenda Mietka Kosza - kolejny świetny polski film, bardzo poruszająca historia, dużo świetnej muzyki a przede wszystkim opowieść o tym, jak ważna może być muzyka jako język, którym można się wyrażać (zwłaszcza gdy inaczej się nie umie).
Ból i blask - film wielkiej klasy; sceny z Banderasem poruszające i zagrane wprost fenomenalnie, sceny retrospektywne przecudnej urody, a ich konkluzja w ostatniej scenie to dla mnie idealne narracyjne wyjście z trudnej sytuacji. Jak nigdy nie lubiłem Almodovara, tak tutaj oddaję honory!
Faworyta - cofamy się do zeszłorocznych Oskarów i ich największego przegranego - a zarazem chyba najlepszego uczestnika. Znowu wizualność jest klasą samą w sobie i najlepszym środkiem do oddania tego, co najważniejsze: mam wrażenie, że mógłbym obejrzeć ten film, nie znając słowa po angielsku, bez tłumaczenia, i zrozumiałbym WSZYSTKO, co trzeba.
Green Book - w przeciwieństwie do Parasite'a jest to film, po którym pierwsze wrażenie było hurrraaa!, a potem jakby zblakło, ale nie aż tak znowu bardzo. Chętnie obejrzałbym znowu, bo ten film naprawdę mnie porwał.

na koniec w tej bardzo satysfakcjonującej grupie jeden film z zaległości, obejrzany na DVD, czyli laureat Złotej Palmy sprzed kilku lat, Ja, Daniel Blake - kino społeczne, tak, ale nie kino publicystyczne, tylko naprawdę o ludziach. Bardzo głębokie, bardzo jednocześnie ciepłe i krytyczne (to trzeba umieć!), a w ogóle to się doskonale ogląda!

Gdzieś na przełamaniu grup A i B muszę umieścić Rzym - pierwszy sezon klasycznego już serialu. Nie podobał mi się aż tak bardzo bardzo, ale bardzo doceniam jego historyczną (nomen omen) doniosłość, musiał być to serial, jak to mówią groundbreaking, no i zostało mi po nim w głowie dużo rzeczy, kadry, twarze... trochę archetypiczny wręcz!

B.
okolice czterech gwiazdek (kolejność nieco przypadkowa):
Truposze nie umierają - brawurowy nowy Jarmusch, wyśmienita zabawa!
Ciemno, prawie noc - kolejny bardzo dobry polski film, ale na pewno nie wyśmienita zabawa ;-)
Iniemamocni 2 - a tu owszem! Sequel po latach godny kto wie, czy nie najlepszego filmu z serii Pixaru i okolic.
Koriolan, czyli współczesne ujecie Szekspira w niezwykłym wykonaniu i reżyserowaniu Rapha Fiennesa. Może powinno być literkę wyżej, ale aż tak mnie nie przekonało - eksperyment bardzo interesujący, ale jednak mocno eksperymentalny ;-)
Obywatel Jones - bardzo dobry film o bardzo ważnym temacie; trochę jak najlepsze amerykańskie filmy o śledztwach dziennikarskich i innych odkrywających bulwersujące sprawy - ale jednak nie amerykański i to widać. I znowu wspaniałe kadry!
Pojedynek - film dwóch aktorów (Michael Caine i Jude Law; reżyseria Kenneth Branagh), i to nie tylko pojedynek, ale wirtuozowski koncert! Przez większość czasu w ogóle rewelacja, ale niestety zakończenie mocno rozczarowujące.
Niezwykłe lato z Tess - bardzo satysfakcjonujący film, który obejrzałem na festiwalu Kino Dzieci ze swoją klasą, takie filmy móc dorastającym dzieciakom pokazywać, to marzenie...
Dzieci ze Snowland - bardzo satysfakcjonujący film dokumentalny, który obejrzałem na festiwalu Kino Dzieci ze swoją Żoną... o dzieciach z ubogich himalajskich wiosek, które poszły do miast, żeby się uczyć, i o ich trudnej wyprawie z powrotem do domu.

I cóż, do kategorii tej - bo gdzie indziej - muszę dodać finałowy sezon Gry o tron. Średnio tu pasuje, bo momentami mógłbym dać go do najwyższej kategorii, a kiedy indziej, do tej najniższej, z rozczarowaniami. Jedne i drugie momenty dość wyraźnie zapadły mi w pamięć i tak jakoś koegzystują. Jednak w całości mówię TAK.


C.
zadowolony jestem również z obejrzenia:

Lewiatan - wydawałoby się, że pasuje co najmniej do kategorii wyżej, ale poza wspaniałym początkiem i końcem nie przekonał mnie aż tak bardzo
Marsjanin - bardzo fajny film rozrywkowy, momentami wydał mi się bzdurny, ale częściej - bardzo pomysłowy (jak sadził ziemniaki! :D)
Baby Driver - i to też bardzo fajny film rozrywkowy, który w momencie oglądania w ogóle był ekstra, ale szybko zapomniałem, o co tam chodziło
te trzy filmy jednak jak na kategorię C wydają mi się wyjatkowo dobre, więc wyboldowałem ;-)

Do tej kategorii muszę też zaliczyć trzy widziane przeze mnie w tym roku filmy omijanego przeze mnie wcześniej (nie celowo) Asghara Farhadiego. Niestety jednak nie stałem się jego fanem. Obejrzałem:
Rozstanie, o którym tyle słyszałem, że arcydzieło - już kiedyś się zetknąłem z większymi fragmentami tego filmu, który jakoś niestety przechodzi obok mnie, choć przecież nie mówię, że mi się NIE podoba.
Klient, który może większe wrażenie na mnie zrobił, ale też irytował mnie chyba jakąś inną oceną sytuacji, niż ja miałem, inną - a dość silnie eksponowaną
i z zupełnie innej beczki, Wszyscy wiedzą - nieoczekiwanie Pers zrobił film europejski, niestety moim zdaniem dość nijaki. Ogląda się bardzo dobrze, ale w ogóle mnie nie poruszył, a zdaje mi się, że miał.

Dalej:
W deszczowy dzień w Nowym Jorku - wakacyjny Allen, z wielką przyjemnością obejrzałem, wyleciało drugim uchem
Yesterday - również wakacyjna przyjemność, pierwotnie podobało mi się wyraźnie mniej, niż Allen, ale z czasem jakby zyskał i się wyrównało
Rocketman - o wiele mniej mi się podobał, niż Bohemian, po prostu mnie nie porwał, ale obejrzałem z zainteresowaniem i przyjemnością
Wesele (Smarzowskiego) - dobra, dość tych wakacyjnych popierdółek ;-) Nadrobiłem zaległość, ale nie zachwyciłem się bynajmniej. Dużo bardzo mocnych akcentów, ale pozostaje na wyraźnie niższym poziomie diagnozy, niż najlepsze filmy Smarzowskiego (chciwość i chlanie i tyle w temacie)
The Old Man & The Gun (Gentleman z rewolwerem) - nieoczekiwanie obejrzany w tv film o zaawansowanych wiekiem panach, którzy obrabiają banki, ze starym Robertem Redfordem w roli głównej. Nie wiem, czy to aby nie najlepszy film w tej kategorii, ale jeszcze nie wiem, wziął mnie kilka dni temu przez zaskoczenie!
Supa modo - kolejny dobry film z festiwalu Kino Dzieci, ale nie aż tak dobry, jak się spodziewałem, że będzie.
I tutaj wpisuję Epizod IX: The Rise of the Skywalker... póki co w każdym razie nie czuję, żebym miał go wrzucać do rozczarowań, choć sam fakt szorowania spodu grupy C nie jest jakiś budujący.
I jeszcze szereg udanych filmów obejrzanych w kinie z własnymi niewielkimi dziećmi:
Szybcy i śnieżni; Hokus Pokus Albercie Albertsonie; Basia 2...

D.
rozczarowania:
Roma - przykro mi, ale potwornie się wynudziłem
Batman początek - kilka smaczków, po których dużo sobie obiecywałem, ale niestety w całości zupełnie NIE
Patton (ten stary, klasyczny, oskarowy) - próbowałem kilka razy, ale zawsze zasypiałem; być może winna była moja kondycja, a filmowi należy się kolejna szansa, ale na razie się nie udało.


Na koniec kilka słów o powtórkach. W zeszłych latach były one bardzo znaczące - rok temu przecież obejrzany po latach po raz drugi Boyhood w ogóle musiałem uznać swoim filmem roku, a dwa lata temu powtórka Mechanicznej pomarańczy zrobiła na mnie wręcz piorunujące wrażenie.
W tym roku miałem dwie świetne powtórki, które podniosły moją ocenę filmów widzianych wcześniej i sprawiły, że zobaczyłem w nich jeszcze więcej, niż wcześniej, choć i wcześniej mi się podobały. To Fuga oraz The Last Jedi.

Poza tym obejrzałem trochę murowanej klasyki, w tym filmów, które zawsze zaliczałem do swoich stricte ulubionych ever, ale jakoś żaden nie trafił w swoją chwilę, bo trochę czuję, jakbym obejrzał je służbowo. Chyba tym razem niczego nowego w nich nie odkryłem. Mówię o rzeczach takich, jak:
Pluton
Powiększenie
Ziemia obiecana
Niebezpieczne związki
Rashomon
Te filmy obejrzałem zatem "służbowo" z dorosłymi córkami, zaś z innymi, mniejszymi dziećmi, odświeżyłem Willowa, Hooka, pierwszych Iniemamocnych i Dzieci z Bullerbyn - wszystkie oczywiście bardzo fajne.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 01 stycznia 2020 16:10:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 5516
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Wielkie dzięki za tę listę - sporo już obgadaliśmy, ale cieszę się z konkretnej ściągi z sugestiami rzeczy do nadrobienia.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 01 stycznia 2020 18:08:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 22703
Od razu aneks i to pierwszej istotności:
pisałem, że nie miałem w tym roku szczególnie znaczących powtórek. No to jednak miałem. Wczoraj w ramach Sylwestra czułem, że chcę obejrzeć film i że tym razem nie chcę, żeby to były Gwiezdne wojny, na które tradycyjnie namawiały dzieci (i żona :-)), że potrzebuję czegoś prostego i pięknego. I wpadłem na pomysł:

MÓJ SĄSIAD TOTORO

i pomysł okazał się tak udany, jak mało który pomysł!

Kilka lat temu, w pierwszym wpisie tego wątku, zaliczyłem ten film (wówczas po pierwszym obejrzeniu) do kategorii B. Dziś, po czwartym obejrzeniu, nie mam wątpliwości, że pięć gwiazdek. Film jest pod każdym względem cudowny. Oczywiście wizualnie, czego nie można w żadnym razie zbyć, że to mniej ważne, bo nie wiem, czy wizualnie jakiekolwiek filmy tak mnie zachwycają, jak Miyazakiego; poza tym barwy, pejzaże, to jedno, ale KADRY! Kilka razy wczoraj robiliśmy stopklatkę (siusiu i te sprawy ;-)) i za każdym razem otrzymywaliśmy najwyższej klasy obraz, jak z galerii. Po kolejne - historia. Przy pierwszym oglądaniu miałem wrażenie, że film jest piękny, ale trochę o niczym, kiedyś też oglądałem jakieś zestawienie "best of Miyazaki" (watchmojo czy inne takie), gdzie autor ze świadomością, że postponuje klasyka, umieścił Totoro nisko z tegoż powodu: że właściwie mało ekscytujący jest ten film. Ale nie zgadzam się z tym: patrząc na niego teraz, widzę historię bez fajerwerków, ale niezwykle klarowną, wzorcowo poprowadzoną i wcale nie "o niczym", bo wątek rodzinny jest prosty, ale szlachetny, a wątek fantastyczne wspaniale się z nim komponuje.
Wreszcie chcę się podzielić dowodem ultymatywnym, że to JEST wielkie kino. Od wielu lat jestem przekonany, że kino jest przede wszystkim sztuką wizualną i najlepszym nośnikiem i emocji, i nastroju, i znaczeń, i historii są w filmach środki wizualne: odpowiednie zbliżenie, kompozycja kadru, spojrzenie aktora, rodzaj oświetlenia, barwy, odpowiednio dobrane detale itp.itd. Poniekąd wzorcem są dla mnie klasyczne filmy nieme. I oto oglądamy Totoro z dziećmi, lat 4 i 7, po japońsku, z angielskimi napisami, których one jednak nie umieją jeszcze odczytać. I oni (a już zwłaszcza siedmiolatek) wszystko, co ważne rozumieją. Nie tylko że mają uciechę z oglądania, bo to można mieć również niczego nie rozumiejąc. Ale naprawdę komentarze podczas filmu wskazywały jednoznacznie, że nic istotnego nie umknęło ich uwadze, a wszystko wnioskowali z obrazu, może ze trzy razy króciutko wytłumaczyliśmy im jakiś moment, tak jak w filmie niemym znajduje się raz na jakiś czas plansza z tekstem (głównie tam, gdzie i w samym filmie pojawił się tekst pisany, w listach do mamy i w telegramie ze szpitala). To jest dla mnie naprawdę dowód na to, jak silnie oddziaływuje ten film swoim obrazem. Prostota, klarowność - klasycyzm w najlepszym tego słowa rozumieniu.

Przy okazji apel rodzicielski: oglądajcie ze swoimi dziećmi filmy w oryginale! Naprawdę, jeżeli film jest dobry, to musi bronić się bez gadania, a jeżeli chodzi o filmy po angielsku, to zysk edukacyjny jest przy okazji bezsporny (oczywiście oglądanie Miyazakiego w innym języku, niż japoński, byłoby dla mnie ogromną stratą dla klimatu filmu, więc akurat tutaj nie namawiam). Warto tylko zacząć, kiedy dziecko jest w takim wieku, że bardziej przyjmuje, a nie kontestuje to, co mu podsuwacie. Nie chodzi o jakieś tam impulsywne okrzyki protestu: wiadomo, że jak puścicie dziecku w oryginale coś, co zna po polsku, to będzie automatyczny protest, ale (w przypadku mniejszego dziecka) po paru minutach zapomni i się wciągnie. W przypadku większego niestety może łacno wzruszać ramionami i pójść do swojego pokoju pykać na telefonie.

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 06 stycznia 2020 07:59:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 20:29:43
Posty: 6642
Pod kątem ISTOTNOŚCI moja lista mogłaby mieć nawet 1000 pozycji i na każdej byłby...

JOKER

_________________
http://freemusicstop.com


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 stycznia 2020 22:19:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
czw, 12 lutego 2009 00:19:00
Posty: 1339
Skąd: Warmia/Poznań
Crazy pisze:
Filmy znakomite
Boże Ciało
Parasite

Masz Ty nosa jak Akademia Filmowa! :D


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 stycznia 2020 16:00:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 19 listopada 2004 16:47:56
Posty: 11357
Generalnie preferuję kino bardzo rozrywkowe, ale kilka rzeczy obejrzałem też, że tak się wyrażę: wartościowych... i sporo powtórek w tym roku, ale ich nie uwzględniam w spisie...

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie (tym już pisałem kiedyś)
Przypływ wiary - całkiem dobry film
Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia - jakoś to przeżyłem, ale straszne nudy
John Wick 3 - świetne nawiązania do Matrixa, po tej części stałem się fanem tej nawalanki
John Wick 2 - dobra część
John Wick - !!! :)
Bumblebee - można obejrzeć, lubię te nostalgie osiemndziesiona/dziewięćdziesiona
Odlotowa dziewczyna - zaległy fuilm.... już takich nie robią (ale może to i lepiej?)
Player One - ależ mnie wkręcił ten film... w ciągu dwóch dni obejrzałem dwa razy... dziwne, że jest tak niedoceniany...
Siedem sióstr - ciekawa, futurystyczna wizja przyszłości...
Hellboy (ten nowy z 2019) - podobno gniot, ale mnie zaintrygował
Whiplash - ambitne kino, musiałem to obejrzeć...
Pewnego razu w... Hollywood - już o tym pisałem... super film...
Jackie Brown - Tarantino, zaległy.... trzy podejścia, ale się udało...
Cztery Pokoje - przereklamowany, jakoś zniosłem niektóre pokoje...
Spider-Man: Daleko od domu - dobra zabawa
Kler - mocny film, ale przereklamowany i prze-ekskomunikowany... warto obejrzeć
Zabójcze maszyny - niestety słabo, niewykorzystany potencjał scenograficzny... historia mnie nie zaciekawiła...
Spider-Man Uniwersum - można obejrzeć, trochę dla fanów Spider-mana - ale nie do końca wiem - czy to dla starszych czy młodszych widzów
X-Men: Mroczna Phoenix - dało się obejrzeć, ale minusy bardzo przysłaniały ten obraz...
V jak Vendetta - ciekawy film, dwa podejścia...
Deadpool 2 - nic już nie pamiętam z fabuły...
Avengers: Koniec Gry -> świetny film, mam nadzieję, że kino superbohaterskie doczeka się Oscara...
Captain America: Pierwsze starcie - zaległy film, ciekawie się to oglądało
Krzyk 4 - zupełnie nic z niego nie kojarzę
Kapitan Marvel - no, film trochę zarobił, ale nie wiem czy słusznie. Trochę nudny, ale może zyskuje przy drugim obejrzeniu?
Pitbull. Ostatni pies - no, zaorany ten Pitbull
Aquaman - a to akurat dobry kawał kina rozrywkowego
Venom - trochę na siłę, ale udało się obejrzeć...
Johnny English: Nokaut - uwielbiam!!!
Kolekcjoner - ?
Gangi Nowego Jorku - zaskoczył mnie ten film i bardzo podobało mi się w nim... właściwie wszystko!
Pamiętnik księżniczki - co się zobaczy to się nie odzobaczy
Alita: Battle Angel -> świetny film, rewelacyjne efekty specjalne
Przełęcz ocalonych -? Gibson, który ma to coś!
Dzikość serca - nie poruszył zbyt mocno, ale cieszę się, że obejrzałem
Inland Empire - najtrudniejszy z filmów Lyncha, jaki miałem okazję oglądać... nie wiem ile lat próbowałem go obejrzeć, ale w końcu się udało...

_________________
Więc dokąd, dokąd ta wędrówka
Posmutniał król i zadął w róg
Przeciwnik straszy, pielgrzym idzie
A pyta zawsze Bóg


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 stycznia 2020 16:14:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 07 marca 2006 15:07:18
Posty: 672
Skąd: Marshes
Crazy pisze:
Boże Ciało - porywający film o najważniejszych rzeczach w życiu, jeden z najlepszych polskich i niepolskich ostatnich lat
Oczywiściem filmu nie widział i pewnie nie zobaczę, ale natrafiłem tu i ówdzie na srogi zarzut, że oto ani u bohaterów, ani u twórców nie widać choćby śladu refleksji na temat konsekwencji oczywistych profanacji sakramentów świętych. Jestże tak?

_________________
[.. :muuu .]


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 15 stycznia 2020 09:39:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 15:46:47
Posty: 19630
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Crazy pisze:
Tymczasem podobne dylematy wystąpiły już w kwietniu 2014 roku...


W styczniu 2020 ponownie obejrzałem sobie ów film. I ciągle nie wiem... * * * * 1/2, czy * * * * * ? :taaaaa:


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 56 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group