Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest śr, 17 sierpnia 2022 03:08:48

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 131 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9
Autor Wiadomość
PostWysłany: sob, 20 listopada 2021 21:45:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 22:37:55
Posty: 24295
Nie chcę deprecjonować Twojego gościa, ale on wyraźnie z tej frakcji, co pani przeprowadzająca wywiad.
No i wydaje się nieprzypadkowe, że jako pierwszy punkt wymieniłaś
Ptak ze wschodu pisze:
Sklepy niedoświetlone. Nie widzi co sprzedają. A światła przyciągają klienta. Wtedy w takim sklepie nic nie kupi.

Wszak to rzecz najważniejsza 8-)

Ptak ze wschodu pisze:
Ludzie myślą o tym, by zarobić w dniu dzisiejszym a nie za rok, na większą skalę. Mają tego dnia trochę pieniędzy, ale za jakiś czas będą mieli nic.

Było mu zaśpiewać "Jezu jak się cieszę" ;-)

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 22 listopada 2021 10:22:10 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 15:46:47
Posty: 20506
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Crazy pisze:
Ptak ze wschodu pisze:
Sklepy niedoświetlone. Nie widzi co sprzedają. A światła przyciągają klienta. Wtedy w takim sklepie nic nie kupi.

Wszak to rzecz najważniejsza 8-)


Nie jest to sedno dyskusji, ale pozwolę się wtrącić, bo to akurat moja branża. Na największych w Europie targach branży retail odbywających się raz na trzy lata w Dusseldorfie, wystawcy oferujący wszelki asortyment do oświetlania sklepów i towarów zajmują największą ze wszystkich 17 hal. I nie jest to przypadek. Nawet najwięksi gracze w tym segmencie nie mają przyznawanych zbyt rozległych stoisk, bo organizatorzy chcą tam upchnąć jak największa liczbę producentów. Jako klienci nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale kwestie oświetlenia w sklepach (zarówno ekskluzywnych butikach, jak i wielkopowierzchniowych marketach) są traktowane jako jedne z kluczowych. Kiedyś czytałem jakieś opracowanie, w którym opisywano wyniki badań wykazujących o ile spadają obroty placówki, w której zastosowano nieodpowiednie (niekoniecznie zbyt ciemne, ale tez źle rozmieszczone, lub o niewłaściwej temperaturze barwowej, w której towary wyglądały nieatrakcyjnie), w stosunku do tej, w której było to zorganizowane jak należy. Dlatego też opracowywane są coraz wymyślniejsze rozwiązania w tej dziedzinie. Pomimo, że to nie jest bezpośrednio moja branża, to zawsze jak jestem w Dusseldorfie, to idę sobie pooglądać co tam nowego na rynku, bo jako fotograf-amator jestem zawsze w szoku jak odpowiednio dobranym oświetleniem można przedstawić przeciętny, i nudny przedmiot (np. jakąś plastikową figurkę, albo słoik dżemu) w taki sposób, że po prostu dech zapiera.

Jeżeli ów znajomy Amerykanin był przyzwyczajony do standardów z USA, gdzie przywiązuje się do tego dużą wagę, to nie dziwota, że zwrócił na to uwagę w Polsce, bo u nas ta świadomość u administratorów obiektów handlowych dopiero się rozwija i w wielu przypadkach wygląda to jeszcze tak sobie. Chociaż i tak jak się porówna to co było jeszcze 15 lat temu do sytuacji obecnej, to jest przepaść.

_________________
Zespół DNA nie ściga się z żadnymi szczurami ani nimi nie jest!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 11 grudnia 2021 02:09:15 

Rejestracja:
ndz, 18 czerwca 2006 14:42:20
Posty: 3185
Skąd: dalekie krainy
Odwiedziłam wczoraj amerykańskiego dentystę i zwrócono mi uwagę, że w przeciwieństwie do gabinetu dentysty w Polsce, wszędzie są zapalone światła i jest jasno. Swoją drogą, zostałam zaskoczona. Wykonali mi rentgena całej szczęki, a potem każdego zęba osobno, z każdej możliwej strony. I zdiagnozowali nie tylko to, z czym przyszłam, ale każdy inny możliwy stomatologiczny problem. Nie spodziewałam się tak szerokiego podejścia. Na koniec oczywiście szacowane koszty: ponad 10 tys. dolarów 8-) P

Na spacerach układałam sobie w głowie co chciałabym tu napisać, ale kiedy mam otwarte forum, oczywiście nic nie pamiętam.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 12 grudnia 2021 19:58:39 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 15:59:39
Posty: 27526
Ptak ze wschodu pisze:
Na spacerach układałam sobie w głowie co chciałabym tu napisać, ale kiedy mam otwarte forum, oczywiście nic nie pamiętam.


Ach to układanie w głowie :) . Dla mnie bardzo ciekawe jest to co piszesz. I w ogóle serdecznie pozdrawiam! :)

_________________
Tygrysie, tygrysie - czemu chodzisz w dresie?


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 grudnia 2021 09:24:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 15:46:47
Posty: 20506
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Ptak ze wschodu pisze:
zdiagnozowali nie tylko to, z czym przyszłam, ale każdy inny możliwy stomatologiczny problem. (...) Na koniec oczywiście szacowane koszty...


Ale sugerujesz, ze to jakieś specyficzny, lokalny zwyczaj? Przecież takie podejście do klienta i diagnostyki stomatologicznej funkcjonuje we wszystkich prywatnych gabinetach na całym globie.

...a przynajmniej w Polsce od lat jest to standardem. ;)

Obecnie jak idę do dentysty, to wiem, że oprócz tego z czym się do niego zwracam, to wyjdę z planem leczenia wszystkich możliwych zębów na najbliższe dwa lata. Do tego oczywiście obowiązkowe odkamienianie.

_________________
Zespół DNA nie ściga się z żadnymi szczurami ani nimi nie jest!


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 grudnia 2021 20:53:38 

Rejestracja:
ndz, 18 czerwca 2006 14:42:20
Posty: 3185
Skąd: dalekie krainy
antiwitek pisze:
I w ogóle serdecznie pozdrawiam!

Ja również Cię pozdrawiam!

A co więcej? Kraj jak każdy. Daleko, to i trochę się różni. Na wyspie dużo lasów dębowych, dużo wilgoci, wcześniej spotykało się często sarny, teraz jakoś ich nie widać.

Co mi się jeszcze rzuciło w oczy? Jeszcze w Polsce czasem czytałam różne książki amerykańskich autorów, takie czytadła na jeden-dwa dni, do relaksu. Zwróciłam uwagę na nacisk, jaki jest położony na jedzenie. Książki rozmaitych pisarzy, a wszystkie podobne do siebie. Szczegółowe opisy co jedzą na obiad i na kolację, co mają ochotę zjeść i jak to smakowało. Mój Amerykanin, gdy przyjechał do Polski, to przede wszystkim zainteresowany był próbowaniem nowych smaków, takie wrażenie odniosłam. Tutaj podsuwają mi różne przysmaki do spróbowania których nie jadłam w Polsce.
Jak ja postrzegam te różnice w jedzeniu?
W Polsce w mojej rodzinie podstawą pożywienia był chleb. Śniadanie, czasem do obiadu, kolacja zwykle też. Trzy posiłki dziennie, jeśli przekąszać pomiędzy, to najczęściej domowe ciasto. Chipsy dla mnie nie istniały. Czekolada rzadko, dostawałam na dzień kobiet i spożywałam latem, kiedy potrzebuję więcej energii.
Amerykanin jako gość był odpowiednio dobrze karmiony. Bo mężczyzna lubi dobrze zjeść. Sapał, że ciągle jest przejedzony i że zjadamy pewnie ze 4 tysiące kalorii dziennie. I dziwił się ile czasu codziennie poświęcamy na przygotowywanie posiłków. A to wszystko było dla niego jako gościa i mężczyzny, bo my normalnie jemy mniej. Twierdził również, że u niego jadają tylko jeden posiłek dziennie, co dla mnie brzmiało niemożliwie. Jednak to prawda. Nie to, że to był tylko jeden posiłek i nic więcej... Natura nie lubi próżni. Pozostałe jedzenie to tzw. przekąski, orzeszki, chipsy. I napoje dostarczające kalorii. U nas kupował przerażające (dla nas) ilości chipsów i czekolady. Więc nie dziwię się, że nie mógł potem zmieścić normalnego obiadu (zupa plus drugie danie).
W Polsce jadłam śniadanie koło 6, obiad koło 13-14, kolację - 18. Tutaj na śniadanie kawa lub nic, późny i obfity obiad, kolacja czasem obfita, czasem nic... niemniej niezbyt zdrowo. Brak też regularności, rutyny. Nie mają codziennie ziemniaków (pewnie dlatego zaczęły mi bardziej smakować), nie ma prawie zup, posiłki to często kupione gotowe mrożone dania, zamrożone składniki do prostego ugotowania albo gotowe posiłki na wynos. Ja w Polsce pewnie z raz do roku jadłam gdzieś na zewnątrz pizzę albo jakiegoś kebaba, które bardzo lubię. Poza tym na co dzień domowe jedzenie, często smażone, nie żeby zawsze jakoś zdrowo. Niemniej inaczej. Piszę to tylko na podstawie mojego ograniczonego doświadczenia, bo jak wziąć pod lupę zwyczaje różnych konkretnych ludzi, to oczywiście spostrzeżenia będą inne.

Pet: dla mnie takie podejście to była nowość, choć w Polsce zawsze chodzę prywatnie do dentysty w moim mieście. Oczywiście, jak coś jest źle, to powiedzą i umówią na kolejne wizyty. Jednak takiego całościowego prześwietlania trwającego godzinę to nie miałam. I spojrzenie na zęby z każdej możliwej strony.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 grudnia 2021 22:28:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 17:29:27
Posty: 6860
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Ptaku, a Ty tam wyjechałaś już na stałe, czy na krócej?

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


My gender pronoun is "His Majesty / Your Majesty".


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: pn, 13 grudnia 2021 22:44:26 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 12:49:49
Posty: 23668
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Ptak ze wschodu pisze:
A co więcej?
Jeszcze, jeszcze! :)

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 grudnia 2021 18:41:05 

Rejestracja:
ndz, 18 czerwca 2006 14:42:20
Posty: 3185
Skąd: dalekie krainy
Tyler Durden pisze:
Ptaku, a Ty tam wyjechałaś już na stałe, czy na krócej?

Na trzy miesiące, ale jestem już sześć. Wrócę, wrócę, tylko jakoś mi się nie spieszy...

Peregrin Took pisze:
Jeszcze, jeszcze!

Oj tam, z Polski piszą do mnie, że nie mogą sobie kurtek znaleźć i dobrać, i każą mi sobie kupić kurtkę w Ameryce. Co mi się tu podoba w ubraniach? Są wersje 'petite' dla niziołków, gdzie talia, ramiona i kieszenie są na swoim miejscu. W Polsce, nawet jak wezmę xs, to wszystko jest wydłużone, niedopasowane. Kiedyś chrzestny wysłał ubrania po swojej pasierbicy. Byłyśmy z mamą zachwycone. Żakiet, który nie sięgał mamie do kolan, rękawy również w sam raz. To samo u mnie. Więc gdy tu przyjechałam, mama kazała mi szukać odzieży 'made in Vietnam', co z przyjemnością bym zrobiła, ale oszczędzam moje dolary :wink:

Co tu jeszcze dodać? A może już o tym tu pisałam? Z miastami jest inaczej niż u nas, że mamy miasto, potem nic, pola, lasy, czasem jakieś wsie i znów kolejne miasto. Z kolei tutaj jadąc, nie widzę granicy między miejscowościami. Tak, są jakieś powitalne tablice, ale łatwo je przeoczyć. Dla mnie to jak jedno wielkie miasto, a poszczególne miasta to jak dzielnice większej całości.

Gdziekolwiek jestem, lubię odwiedzać cmentarze. Tutaj ludzie chętnie manifestują swoje różne upodobania również i w tym miejscu. Na nagrobkach znajdowałam symbole ulubionych drużyn, ulubionej gry... Ale naprawdę zaskoczył mnie widok logo Tim Hortons:
https://www.findagrave.com/memorial/230 ... ed-kuzniar

Mój Amerykanin twierdzi, że ludzie tutaj są genetycznie uwarunkowani do podejmowania ryzyka. Jeśli jest 49% szansy... lepiej się zatrzymać, ale kiedy szanse wynoszą 50%? Jak najbardziej podjąć ryzyko! Chodzi o to, że większość osób tutaj pochodzi od przodków, którzy zostawili wszystko w Starym Kraju i ruszyli ułożyć sobie życie w na nowym kontynencie.
Z kolei ja widzę coś innego. Urodziłam się wiele lat po wojnie, ale wspomnienie tego czasu nadal było żywe w czasie mojego dzieciństwa. Wciąż żyli ludzie, którzy pamiętali brak jedzenia w czasie przednówku, podczas wojny... Jako dziecko zastanawiałam się, co wzięłabym z domu gdyby przyszło nam go w pośpiechu opuścić. Tutaj ludzie nie doświadczyli wojny w swoim kraju. Owszem, Amerykanie walczyli w Europie, potem wojowali w Korei, Wietnamie, Afganistanie czy Iraku (na rejestracjach samochodów weterani umieszczają wizerunki swoich medali albo informacje, gdzie walczyli). Jednak zawsze były to walki poza krajem. Cywile żyli na miejscu w pokoju. I tak; ja i mama staramy się szanować jedzenie. Pewnie ze względu na wspomnienie nie tak dawnej historii. Tego uczył Norwid w swoich wierszach "do kraju tego...". Owszem, czasem coś trzeba wyrzucić, jednak staramy się tak gospodarować, by tego uniknąć. Amerykanie mają mniejsze opory w tej kwestii i inne podejście. Nie smakuje? Śmieci! Albo jest tanie, po co mam się męczyć i dojadać? Przecież mamy w bród wszystkiego. A dla mnie to nieważne, czy było tanie czy drogie, po prostu nie lubię marnować. Oczywiście nie mam zamiaru generalizować, w obu krajach da się znaleźć przykłady różnego podejścia do jedzenia. Piszę tylko o moim osobistym, wąskim doświadczeniu. W Polsce nie muszę daleko szukać by znaleźć podejście takie, jak w Ameryce.

I jeszcze jedno: my w Europie jesteśmy bardziej przywiązani do swoich korzeni, do miejsca. Pochodzimy od tych, co pozostali w Starym Kraju, albo dorobili się w Ameryce i powrócili :wink: Ponownie piszę o tym tylko na podstawie doświadczenia mojej rodziny, bo zawsze można znaleźć przykład na zaprzeczenie tego, co piszę. Owszem, ludzie przeprowadzają się, czasem i daleko, jednak częściej, tak myślę, staraja się osiąść i zapuścić korzenie. Tutaj, gdzie jestem, to już dziewiąty dom moich gospodarzy odkąd piętnaście lat temu wzięli ślub. Mieszkają gdzieś... coś zaczyna się nie podobać... może sąsiedzi, może położenie... szybka decyzja i miesiąc później są już, w nowym domu, czasem po drugiej stronie kontynentu.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 14 grudnia 2021 22:05:42 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 24 grudnia 2004 15:34:22
Posty: 16340
Skąd: Poznań
Niezwykle ciekawe obserwacje! Pisz, pisz :)

Ps. Ale jednak wróć kiedyś, żebyś nie stała się Ptakiem z zachodu :wink:

_________________
socjały nudne i ponure
pedeki, neokatoliki
podskakiwacze pod kulturę
czciciele radia i fizyki


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: sob, 01 stycznia 2022 05:03:55 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 30 sierpnia 2005 16:42:53
Posty: 1019
Skąd: z pomieszania win ...
Ptaku, a gdzie foty????

Ptak ze wschodu pisze:
Stare kaloryfery, czasem obłażąca farba... Cóż, dobrze, że nie widział tego szpitala w przeszłości jak ja go pamiętam (z karaluchami).

Przez chwile pomyslalam, ze piszesz o USA, bo tak odrapanych, syczacych i buchajacych para kaloryferow nie widzialam (nie pamietam?) w Polsce, ale w USA jest ich sporo.
I karaluchy tez sie znajda albo nawet wanny w kuchni :wink: .
Ptak ze wschodu pisze:
Ludzie myślą o tym, by zarobić w dniu dzisiejszym a nie za rok, na większą skalę. Mają tego dnia trochę pieniędzy, ale za jakiś czas będą mieli nic. Tak pokrótce brzmi jego teoria. Przykład: kupił w Media Expert mini piekarnik. Ten okazał się za duży, więc wrócił do sklepu by go zwrócić. Zwrotów nie przyjmują, więc wymienił piekarnik na telefon. W domu doszliśmy do wniosku, że skoro już brać telefon, to lepszy model. Amerykanin wrócił do sklepu ponownie, chciał dopłacić i wziąć nowy telefon. Nie zgodzili się. Dla niego to nie do pomyślenia tak traktować klienta. Więcej do tego sklepu nie poszedł. Po tym, jak zobaczyłam, jak działa tutaj Amazon, nie mogę nie przyznać mu racji.
Aha, uważa również, że ludzie tu dużo pracują, ale mają z tego nic. Może coś w tym jest... Jego jeden wujek, kawaler, żył tak, jak czasem ludzie w Polsce; te same meble całe życie, oszczędnie, skromnie. Pozostawił ponoć milion dolarów. Myślę, że u nas nie dałoby się aż tyle pozostawić (nie próbowałam policzyć).

Z tym kupowaniem i oddawaniem, to sie zgodze... Nigdy nie oddawalam niczego w stylu a la Kuzniar w Walmarcie, ale przez latwa polityke zwrotow i wymian zdarza mi sie kupowac duzo i impulsywnie, szczegolnie online, bo wiem, ze mam spadochron bledu.
Polacy w USA zyja czesto jak opisany wujek. Znam ludzi bedacych tutaj wiele lat, ktorzy pracuja po 6 dni w tygodniu, od rana do nocy, odkladaja pieniadze, wysylaja do Polski, a samemu sobie nic nie kupia, na wszystko im szkoda, albo robia zakupy w dolarowcach.
Z drugiej strony Amerykanie lubia doceniac siebie. Typu kupuja sobie samym prezent na swieta, na urodziny, wierza w to, ze im sie nalezy jakis luksus, nagroda, bo na to zapracowali. Inna sprawa, ze wymiernikiem zdolnosci kredytowej i mozliwosci finansowych jest koniecznosc zadluzania sie w roznych formach.
Ptak ze wschodu pisze:
Do końca życia zamierza opowiadać o okropnych polskich dentystach.

Mialam czas, ze nienawidzilam wizyt u dentysty, ale polscy dentysci rulez!!!!!
Moje doswiadczenia medyczne w USA przy bardzo dobrym ubezpieczeniu sa tragiczne. Np. w 2019 bylismy z moim w Polsce. Wizyta u mojej dentystki, ostatecznie moj tez siadl na krzesle na przeglad. Dentystka (wizyta prywatnie) powiedziala, ze facet ma super zeby i nie ma nic do roboty. Wracamy do USA, po miesiacu telefon od jego wieloletniego dentysty w sprawie wizyty kontrolnej itd. Spoko. Okazalo sie, ze musi miec zrobione jakies naprawy i wstawianie korony zeba. Doslownie mam wrazenie, ze co druga osoba, z ktora tu rozmawiam o tutejszych dentystach ma zlozone problemy stomatologiczne, chodzi po porady do trzech roznych dentystow, ktorzy przedstawiaja co gorsze scenariusze i wstawianie koron to jakas obsesja tutaj. I akurat im lepsze ubezpieczenie tym wiecej procedur potrzebujesz :puknijsie: .
Ptak ze wschodu pisze:
Twierdził również, że u niego jadają tylko jeden posiłek dziennie, co dla mnie brzmiało niemożliwie.

Podeslij go do mnie, u mnie nie bylo zgody na dwa posilki, bo musza byc trzy :lol: .
Co do jedzenia serwowanego w Polsce - wydaje mi sie, ze moze to wynikac z podejscia do spozywania posilkow? My raczej jadamy posilki przy stole, a jak chcemy kogos ugoscic, to juz w ogole wazne jest miejsce, talerz, by niczego nie braklo, do tego pytamy czy smakuje, czy moze dac dokladke (a babcia pytala wiele razy). Moze dlatego Twojemu gosciowi wydawalo sie, ze my ciagle jemy? Tutaj sie czesto spotykam z tym, ze ludzie nawet nie maja normalnych talerzy i sztucow (tylko jednorazowe) i jedza obiad rozwaleni na kanapie nawet jesli to okazja uwzgledniajaca gosci.

_________________

Kiedy tylko w moich snach
Ktoś podnosi na mnie głos
Jak wytresowany pies
Kuląc się czekam na cios


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 131 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 5, 6, 7, 8, 9

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group