Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest ndz, 15 grudnia 2019 19:13:08

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 lutego 2007 13:52:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19489
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
marecki pisze:
Bo to co jest tylko na amerykańskiej bardzo dobre jest. Deny, Protex Blue, Cheat, 48 Hours więcej warte?


Deny i Cheat - oba po * * * * *
48 Hours i Protex Blue - dobre, choć trochę słabsze.

Z drugiej strony (White Man) In Hammersmith Palais i Jail Guitar Doors (których nie ma na wersji UK), odpowiednio * * * * * * i * * * * *

Jeśli się zatem decydujemy tylko na jedną wersje, to mamy niezły dylemat. Ja ów dylemat rozwiązałem tak, że mam oba wydania :)

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 lutego 2007 14:09:46 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 10 stycznia 2005 11:49:49
Posty: 22149
Skąd: Kamienna Góra/Poznań
Pet pisze:
Ja ów dylemat rozwiązałem tak, że mam oba wydania

:shock: Jestem pełen podziwu dla Twoich umiejętności decyzyjno-racjonalizatorskich! :brawa:

_________________
In an interstellar burst
I am back to save the Universe.


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: śr, 07 lutego 2007 14:10:40 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19489
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Peregrin Took pisze:
Jestem pełen podziwu dla Twoich umiejętności decyzyjno-racjonalizatorskich!


Sam jestem pod wrażeniem ;)

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 lutego 2007 22:09:04 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25972
Mówi Lądyn!

Obrazek lądonsburning?

Kolejna płyta The Clash, którą bardzo lubię i kolejna, którą wypada wysoko ocenić. Ale czy do końca chce się?

Kiedy tam kiedyś przed laty usłyszałem "London Calling" po raz pierwszy byłem mocno zdziwiony, a nawet rozczarowany - kleszowy klimat wyczuwałem tylko w dwóch numerach! Reszta... była jakaś inna i trudna do ogarnięcia. Później jednak płyta okazała się bardzo dobra do częstego słuchania i uniwersalna - w zaciszu własnego pokoju, w aucie ze starymi, na hucznej imprezie, tak tak. Pełna życia i ciepła.

Koniec końców jednak muszę stwierdzić, że jak dla mnie jest ona odrobinkę za mjętka. Nie do końca też rozumiem jej ideę - że to taki trochę bal przebierańców, dopracowana i konsekwentnie lecz na jeden wieczór utrzymywana konwencja? Całość (no, prócz dwóch numerów) ujęta w jakiś cudzysłów, ale nie całkiem to do mnie trafia. Choć lepiej byłoby powiedzieć "nie zawsze".

Dwa dwa razy już wzmiankowane numery to oczywiście tytułowy oraz "Strzelby z Brixton". Do dziś należą do ulubionych, a zwłaszcza ów drugi. Mam wrażenie, że Guns wyszło im tak przez przypadek, przy pracy nad płytą. W dodatku to chyba jedyny utwór Simonona? Pewnie musiał weń włożyć cały swój talent i wyszedł rzeczywiście klasyk: o basie już mówiono, ale ta sławna gitara, drumla - bardzo charakterystyczne i nieraz kopiowane brzmienie.

Inne rzeczy, których szkoda by było wyrzucać: wariacka "Koko Kola", troszkę ostrzejsze niż reszta "Death Or Glory", rozczulający :wink: "Lover's Rock" oraz niezłomnie dynamiczny "I'm Not Down".
Oczywiście też szalony "Brand New Cadillac", "Hatefull" trochę jak z Allo, Allo, zapadająca w pamięc "Rudie..." - no, dobrych numerów jest bardzo dużo.
Zdecydowanie gorzej jest jedynie z "The Card Cheat".

Tak czy inaczej płyta z podium The Clash - nie ma co +****.


To tyle z mej strony odnośnie płyt tego fajnego zespołu.


Ostatnio zmieniony ndz, 13 maja 2007 22:52:12 przez antiwitek, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 09 lutego 2007 00:14:54 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
oooo London Calling to dla mnie nie rozczarowanie tylko właśnie płyta od której poznałem Claszy. Miłe wakacje '91, pobyt u znajomego na działce nad jeziorem w Borach Tucholskich, pierwsze kroki pod żaglami i na desce, i wieczorne słuchanie wielu rzeczy, do których znajoma dorzuciła właśnie London Calling. No pokochałem tę płytę od samego początku. KLASYK!!!!

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 09 lutego 2007 11:03:58 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 04 grudnia 2004 19:50:09
Posty: 2005
Skąd: zNienacka
Nie będe się rozwodził nad poszczególnymi płytami Klaszów. Powiem krótko. Dlamnie jest tojeden z najlepszych zespołów Punkowych. A z tzw.pierwszej fali Punk Rocka najlepszy. Up the Punk's i tyle. :piwo:

_________________
wiecznie wątpiący- gatunek ginący


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych
eksperymentów zrezygnował.

Mark Twain


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 09 lutego 2007 18:16:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25972
...zapomniałem, pisząc o London Calling wspomnieć o jednej sprawie: w poście otwierającym ten wątek..
Pet pisze:
W Anglii ta plyta ukazala się w 1979, natomiast w Stanach o rok pozniej i dzieki temu zostala przez Rolling Stone uznana, za najlepszy rockowy album lat 80-tych.
Hmmm.... to coś jednak tym Amerykanom nie wyszło - przecież rok 1980 to ostatni rok lat siedemdziesiątych! Czy mógłby im ktoś o tym powiedzieć? :lol:

Słucham sobie dziś "Super Black Market Clash". Płyta jest fajna, lecz jednak dla mnie nie tak spójna by często do niej wracać jako całości. Ale ok, część utworów ma przyjemne, lekko amatorskie brzmienie. Podobają mi się zwłaszcza /jeśli chodzi o część rokendrolową/ kawałki pochodzące z epki"Cost Of Living" - gdzieś bardziej w tradycję się wpisują.
Ale tekst utworu nr 1 też fajny: "no elvis, beatles, or the rolling stones in 1977" :wink:

Ogólnie jednak ciekawszą częścią płyty jest ta, którą umownie tu nazywano dubową. Dziewięciominutowy "Justice Tonight/Kick It Over" to może rzeczywiście przegięcie, ale w innych utworach pełno jest tego pozytywnego kleszowego kombinowania z rytmem, soundem, elektroniką, studiem - bez zatraty charakterystycznego dla kapeli klimatu. Czasem tego kombinowania za dużo, ale eksperymenty tego typu (takie laboratorium zespołu) też są dla mnie ciekawe.

"Cool Confusion", gdybym robił The Clash Compilation na pewno by się na niej znalazł. Nie mów Pet, że Ci sie nie podoba. Albo "Stop The World", co?

_________________
Czym to jest w oku jaszczurki?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 18 lutego 2007 15:07:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 22110
Mocno się męczę z London Calling ;-)

to, co napisał Pet...
Pet pisze:
Według mnie jest to najlepszy koktajl w historii muzyki rockowej. Czego tu nie ma... jest i reggae, i ska, i funk, i rockabilly, i „tradycyjny” rock („tradycyjny” oczywiście w rozumieniu „clashowym” ), słychać tez echa jazzu, a wszystko to podszyte punk rockowa drapieżnością i werwa.

...bardzo dobrze rozumiem, ale niestety w praktyce ten koktajl równie często mi nie smakuje, co smakuje.
Wbrew temu, co pisali niektórzy, płyta wydaje mi się wzorcowo NIErówna, są perełki, które grzęzną w mieliznach, a najwięcej jest tam w miarę przyjemnego pitolenia.

Problemem jest generalnie to, że fajne są pomysły stylistyczne, fajne wykonanie (żeby nie było - bardzo lubię wokal!), fajne brzmienie, ale konkretnym piosenkom pomysłów brakuje, kompozycyjnie są w dużej mierze żadne, a wbrew temu ,co Pet napisał, właśnie brakuje im punkowej zadry!

[Przepraszam, ale to jest poza moimi możliwościami poznawczymi zrozumieć, jak dla kogoś w She Loves You i Hard Day's Night nie ma werwy, a w Lost in the Supermarket albo Lover's Rock jest?????]

Oczywiście ja nie mówię, że wszystkie piosenki muszą być dobrymi kompozycjami. Jest wiele innych możliwych zalet, właśnie energia i zadra czy inny rodzaj czadu (piosenki Ramones też nie są wybitnymi dziełami, a w czym to przeszkadza?), może być zamiast melodii eksplozja rytmu, może być po prostu melodia łatwa i niewyszukana, ale chwytliwa, czyli przebój na zawołanie.
W znacznej części piosenek z London Calling nie słyszę jednak żadnej z tych zalet. Największą siłą pozostaje tu stylistyczne bogactwo, ale usatysfakcjonowany byłbym tylko, gdyby tę różnorodność (która jednak jest formą) wypełnić treścią.

Konkrety:
Ogólnie w pierwszej części (do Brixton) jest znacznie znacznie lepiej, przeważają pozytywy, i to dobrze rozłożone, bo na początku (London Calling * * * * *), na końcu (Brixton * * * * *), i w środku (Spanish Bombs może nie na pięć, bo choć ten główny temat przepięknym jest to jednak po dwudziestu kilku powtórzeniach mam go minimalnie dosyć... a może trzydziestu kilku?.. * * * * 1/2). To są perełki, ale poza tym też przeważają pozytywy - Cadillac, Jimmy Jazz, Hateful bardzo w porządku, tu jeszcze jest to, co mi wystarcza, nazwijmy to charakterem; Rudie już nudnawa, w Right Profile ten mdły saksofonik lekkim żigiem jedzie, Clampdown niby charakterny, ale jakoś mniej mi podchodzi. A, no i Supermarket - niestety mój najmniej ulubiony z clashowych hitów, totalna mdłość, dwie gwiazdki.

Natomiast po Guns of Brixton zaczyna się konkretny zjazd w dół. Wrong'em Boyo jeszcze dobre, z jajem, ale Death or Glory to już... bleeeeeeee, jedyne skojarzenie jakie miałem, to z piosenką My marzyciele T.Love Alternative :x
I ogólnie - ta druga część przypomina mi te słabe, tzw. "rokendrolowe" nagrania wczesnego T.Love, jest to dla mnie niemal niesłuchalne... bywa lepsze (Four Horsemen od bidy moge dosłuchać do końca), bywa fatalne (Card Cheat, Lover's Rock... SKIP SKIP SKIP!!!), tak czy inaczej jest nijakie...
aż do I'm Not Down, w którym słychać wreszcie trochę emocji, Revolution Rock, które wreszcie znowu podnosi poziom i Train in Vain, które w ogóle bardzo OK.

Musiałem to napisać od razu po słuchaniu (dziś dwukrotnym, wcześniej też), bo obawiam się, że jutro-pojutrze te wszystkie średnie kawałki zleją mi się w jedno :P

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: ndz, 18 lutego 2007 15:57:06 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 14:36:56
Posty: 7163
Skąd: 52,2045 N, 20,9694 E
Może jakieś drobiazgi się różnią, ale z tym zastrzeżeniem - całkowicie się zgadzam z przedpiszcą.

_________________
Groszek, bamboszek, dziewczynka, chłopaczek, stary dziad!


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: czw, 08 listopada 2007 19:20:03 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25972
Pet pisze:
Jak tuszę po utworach, które wymieniasz szanowny antywitku, przesłuchujesz amerykańskie wydanie debiutenckiej płyty The Clash. Polecam zatem zapoznanie się z oryginalnym wydaniem angielskim, które wg mnie jest lepsze


A dziękuję za wskazówkę, zapoznałem się :mrgreen: .

Ale i tu, podobnie jak w przypadku debiutu The Jimi Hendrix Experience, muszę powiedzieć, że wolę... wersję amerykańską (zgoda z Mareckim).
Cieszę się z tych utworów, których nie znałem. Jednak brak "Jail Guitar Doors", "Clash City Rockers" jest poważnym minusem - dla mnie to lepsze numery. A najbardziej brak "(White Man) In Hammersmith Palais". Ameryka (kurde) górą!

_________________
Czym to jest w oku jaszczurki?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 lutego 2008 00:32:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 21:37:55
Posty: 22110
Wyglądało na to, że dziś wieczorem wreszcie uda mi się zachwycić płytą London Calling - od pierwszego momentu zażarła i chciało trzymać! Kolejne piosenki, które w poprzednim poście w tym wątku byłem łaskaw nazwać "przyjemnym pitoleniem" (bo w sumie nim są...) żarły, wywoływały uśmiech na twarzy i wprawiały wszystko w ruch, Spanish Bombs przyprawiło skrzydła...

Poczułem to, co zawsze wiedziałem, żę ludzie czują, zachwycając się tą płytą, myślę, że to kwestia tego koktajlu, o którym pisał Pet, a więc bogactwa, eksplozji weny twórczej, fantazji, swobody w tworzeniu muzyki w dowolnej konwencji. Dla mnie niedoścignionym wzorem w tej dziedzinie pozostaje kultowy Muj wydafca i myślę, że to płyta dla mnie równie ważna, co dla Peta czy mareckiego London Calling.

Ale wracając do Clashy - wszystko grało pięknie, ale niestety do czasu :-(
Po Guns of Brixton zaczęło szybko siadać. Kilka utworów pod rząd od Death or Glory począwszy skutecznie ostudziło mój zapał i właściwie do końca nic mnie już nie przekonało, nawet Revolution Rock mi się dłużył, choć przecie był się podobał :-(
Dopiero potem zobaczyłem sobie ten wątek, odnalazłem w swoim poprzednim poście wrażenia ogólnie mniej pozytywne, ale jednak znacznie podobne do tych dzisiejszych... i obejrzałem tę okładkę wklejoną przez Witka, i niestety - wychodzi mi, że po pozbyciu się płyty numer dwa mógłbym naprawdę stać się fanem tego albumu :?

_________________
ćrąży we mnie zła krew


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 lutego 2008 09:27:01 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19489
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Crazy pisze:
Kilka utworów pod rząd od Death or Glory począwszy skutecznie ostudziło mój zapał


Kurczaki! "Death or Glory" to jedna z moich ulubionych piosenek z tej płyty. Wolę ją znacznie bardziej od "niezwyciężonego" "Guns of Brixton", czy zgranego do cna, numeru tytułowego. :|

Zdrówka życzę


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 25 lutego 2008 09:42:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
śr, 10 listopada 2004 14:59:39
Posty: 25972
Crazy pisze:
po pozbyciu się płyty numer dwa mógłbym naprawdę stać się fanem tego albumu
Strony czwartej byłoby mi szkoda, spróbuj z samą strona czwartą :wink: .

_________________
Czym to jest w oku jaszczurki?


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pn, 26 maja 2008 20:59:38 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
wt, 09 listopada 2004 19:20:04
Posty: 13724
Skąd: nieruchome Piaski
Przy okazji ostatniej wizyty w kinie widziałem zapowiedź filmu pt. "Joe Strummer. The Future Is Unwritten", która wyglądała bardzo zachęcająco.

_________________
Go where you think you want to go
Do everything you were sent here for
Fire at will if you hear that call
Touch your hand to the wall at night


Na górę
 Wyświetl profil
 Tytuł:
PostWysłany: pt, 06 czerwca 2008 14:09:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 22 listopada 2004 13:05:36
Posty: 7312
Skąd: Warszawa/Stuttgart
Obrazek

w kinach od dziś
sam jeszcze nie widziałem ale recenzje są bardzo zachęcające ...
i reżyserem jest Julien Temple czyli ten od filmów o Pistolsach The Great Rock 'n' Roll Swindle i The Filth and the Fury

_________________
Klaszczę w dłonie ...
... by było mnie więcej ...


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group