Ultima Thule

Forum fanów Armii i 2TM2,3
Dzisiaj jest pt, 19 kwietnia 2019 09:19:35

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 564 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38
Autor Wiadomość
PostWysłany: śr, 03 kwietnia 2019 13:43:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
sob, 17 lutego 2007 09:03:24
Posty: 17121
..wczoraj byłem w Katowicach w kościele pod wezwaniem J.Bosco na koncercie Postne Sakro Jam Sesion. Nazwa dosyć mogło by się wydawać egzotyczna :) ale proszę Państwa...Cóż za muzycy! Jako wokalistki Magda Anioł Beata Bednorz , Antonina Krzysztoń i jeszcze jedna młoda wokalistką.Instrumenty : perkusjonalia , kontrabas , wibrafon, akordeon, gitara, wiolonczela, altówka, trąbka , saksofon, flet , klawisze.Pięknie!

_________________
..Ty się tym zajmij..


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: wt, 09 kwietnia 2019 22:53:18 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4144
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Sleep w Progresji - srogo....! Potężna i ciężka miazga. Zakładam, że Pet napisze coś więcej, bo był również na supportach. Fajnie się było spotkać :)

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 10 kwietnia 2019 09:30:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 28 stycznia 2005 14:46:47
Posty: 19211
Skąd: Autonomiczne Księstwo Służew Nad Dolinką
Tyler Durden pisze:
Pet (...) był również na supportach


Byłem, widziałem, słyszałem.

Koncert zaczęła punktualnie do wyrzygania (co jest zresztą chyba normą ) Sunnata - kwartecik z Warszawy deklarujący się jako wykonawca "heavy ritual music". Ale nie z nami te numery Brunner. To, że ktoś sobie zapali świeczki i kadzidełka na scenie i poubiera się na czarno nie zamydli nam oczu. Przecież na pierwszy rzut ucha słychać, że to całe "heavy ritual music", jest doomem podszyty. Ciężko, wolno, na obniżonym stroju i na przesterze. Nawet miło się tego słuchało, bo chłopaki starali się kombinować w tych kawałkach, żeby jakoś je urozmaicić, a jednocześnie nie rozciągali tych swoich numerów na siłę jak posłanka Grodzka stringi. Pograli ze 40 minut, zdmuchnęli świeczki i sobie poszli. No i chwała im.

Szybkie przezbrojenie na scenie i po kwadransie na scenie zameldował się Belzebong. Ci dżentelmeni w bawełnę nie owijają - grają "stonned doom" i już. Czyli, że tak: jeszcze ciężej, jeszcze wolniej, strój jeszcze niżej, a przester jeszcze bardziej podkręcony. Do tego przez cały koncert wszyscy gitarzyści kiwają w takt całymi korpusami, akcentując mocniej każde kiwnięcie łbem, zaś basista dodatkowo macha kulasami, jakby maszerował w siedmiomilowych butach.
No i tutaj miałem już troszkę problemy, bo nie byłem w stanie odróżnić od siebie kawałków. Nie wiedziałem kompletnie czy skończyli grać już drugi, a zaczęli trzeci, czy może ciągną jeszcze pierwszy. Patent na granie Belzebonga wyglądał tak, jakby usłyszeli Masters of Reality, zajarali się brzmieniem i ogarnęli jeden riff w takim stylu, a potem powiedzieli sobie "Dobra nasza, teraz ciągniemy go przez 9 minut, a w 7 dołożymy solóweczkę i już mamy pierwszy kawałek. Teraz zmienimy pierwszy akord z drugim i zagramy inną solóweczkę i już jest drugi numer. A teraz skupcie się bo będzie trudne. Robimy tak - solówkę z numeru A, gramy w numerze B, a z numeru B w numerze A i w ten sposób mamy materiał na cały album." Sytuacji nie ułatwiało też to, że wszystkie kawałki były instrumentalne.
Przypuszczam, że byłbym zachwycony tym graniem, gdybym był upalony w trzy dupy. No ale niestety nie byłem. :(

No i wreszcie przyszedł czas na gwiazdę wieczoru (Kacper idealnie się wyrobił i wpadł na salę, kiedy zabrzmiało preludium - transmisja rozmowy pomiędzy kosmonautami w lądowniku), a potem Śpiochy wyszły na scenę i jak rąbnęli, to myślałem, że mnie z pepegów wyrwie. Nad publiką pojawiły się obłoczki dymu o charakterystycznym zapachu, a czołg o nazwie Sleep ruszył bezlitośnie do przodu. Z basem, przy mikrofonie Al Cisneros (znany też z OM i Shrinebuilder), na gitarze Matt Pike (szef High on Fire), a za garami Jason Roeder (od ponad 30 lat na etacie w Neurosis). Zaczęli od swojego najnowszego numeru - "Leagues Beneath", a zaraz potem znany i lubiany hicior - "Holy Mountain". Mówiłem, że granie Belzebonga było ciężkie i wolne? No to tutaj było miażdżące. Momentami czułem się tak, jakby przejechał po mnie swoim rowerkiem Rockbiter z "Niekończącej się opowieści" i zrobił ze mnie placuszek o grubości pół mikrona. Cisneros leniwie plumpał sobie palcami po basie (oczywiście na epłnym przesterze), a jednocześnie Pike krzesał taki ogień na gitarze, że aż nie mogłem uwierzyć, że niespełna kwartał temu martwiłem się o jego zdrowie. Porównując sobie występ Sleep z wcześniejszym Belzebongiem, zadawałem sobie pytanie co powoduje, że przy jednym chce się ziewać (i to bynajmniej nie przy Sleep), a drugiego słucha się z przyjemnością, pomimo, że w sumie grają podobny rodzaj muzyki, dość (jakby nie było) monotonnej muzyki. Oczywiście brzmienie, które w przypadku gwiazdy wieczoru było znacznie potężniejsze, robiło swoje, ale duże znaczenie miało też to, że utowory Sleep dawały się odróżnić. Oczywiście nie mogło zabraknąć kawałków z wydanego w zeszłym roku albumu "The Sciences" - poleciały "Marijuanaut's Theme", "Sonic Titan", "Giza Butler" i "The Botanist" (gdzieś pomiędzy zaplatało się jeszcze "The Clarity"), a na koniec kolejny przebój sprzed lat - "Dragonaut" i to było już wszystko. Zero bisów. I może dobrze, bo chyba nie miał bym już siły ich wysłuchać. To co trochę psuło odbiór koncertu, to nie do końca zrozumiałe przerwy między utworami i narady muzyków przy perkusji - wyglądało to tak, jakby repertuar koncertu układali na poczekaniu i za każdym razem zastanawiali się co zagrać dalej. Dynamika koncertu spadała, klimat (tak ważny przy takim graniu) znikał, mówiąc krótko - bez sensu. Od muzyków z takim stażem i doświadczeniem oczekiwałbym jednak bardziej umiejętnego utrzymywania tempa występu.

No ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Tak czy siak parę minut po 23 było po wszystkim. Jeszcze tylko przepychanko do szatni, chwila rozmowy z Kacprem, powrót do domu i do łóżeczka. Dawno mi się już tak wygodnie nie spało - bycie rozwałkowanym na naleśnik ma jednak swoje zalety.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 kwietnia 2019 21:37:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4144
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Dzięki za opis, Pet! Ja nie dałbym rady przyjechać wcześniej niż na Sleep, więc dobrze jest przeczytać szczegółową relację.

We czwartek poszliśmy na Bacha w kościele ewangelicko-augbsurskim. I tak jak SLEEP zrobił mi potężne BACH!, to Bach był bardziej z kategorii sleep :mrgreen:

...no a dzisiaj VooVoo w Stodole. Stodoła jest bardzo złym miejscem na takie koncerty, ale ogólnie było wporzo. Dwie godziny prawie grali, więc mieli przestrzeń, żeby się rozbujać w rozbudowywaniu form. Poza zespołem i chórkiem była też dwudziesto-trzydziestoosobowa ekipa z bębnami i dzwonami, która robiła południowoamerykańskie tła w paru numerach.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 kwietnia 2019 21:42:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 sierpnia 2010 20:33:11
Posty: 1328
Skąd: Sulejówek
Tyler Durden pisze:
We czwartek poszliśmy na Bacha w kościele ewangelicko-augbsurskim.
O, też byłem.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 kwietnia 2019 21:49:31 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4144
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Emilian pisze:
O, też byłem.


I jak? Mi jakoś nie pasowali soliści, chór był spoko. Byłem jednak tak wyrąbany po całym tygodniu, że nie mogłem się porządnie skoncentrować na odbiorze...

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: ndz, 14 kwietnia 2019 22:00:43 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pn, 30 sierpnia 2010 20:33:11
Posty: 1328
Skąd: Sulejówek
Trochę trudno mi oceniać, bo nie słuchałem wcześniej tych kantat i nie mam za bardzo punktu odniesienia. Bardziej niż do samego wykonania przyczepiłbym się do repertuaru, bo jakoś bardziej pasowałyby wielkopostne utwory.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: śr, 17 kwietnia 2019 23:24:02 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 13 stycznia 2012 16:29:27
Posty: 4144
Skąd: Hôtel Lambert / Rafał Gan Ganowicz Appreciation Society
Świetny koncert dziś w "Młodszej Siostrze" przy Dobrej. Zagrało Galimadjaz Trio - zrobili 'reunion' po 10 latach i wystąpili z impro-jazzem w dość etnicznej odsłonie. Bardzo przyjemny, relaksujący i księżycowy lot. Śmieszny był motyw z tym, że pograli 50 minut, po czym zrobili pół godziny przerwy na fajka i wrócili do gry na kolejne 20 minut. Na sali 10-12 osób, bardzo spokojna i pozytywna atmosfera. Zespół zagrał w składzie: Konstanty Usenko (elektryczna wiolonczela), Patryk Zakrocki (skrzypce) i Paweł Szamburski (klarnet). Fajnie było zobaczyć Kostka Usenkę po circa 20 latach - wygląda troszeczkę jak acid/rave casualty z lat 90., ale gra przewspaniale. Pogratulowałem mu książki i wyraziłem nadzieję na koncert Najakotivy - podobno mają zagrać jesienią! Szamburski - klasa sama w sobie; chyba na przerwie zapalili wesołego fajka, bo po powrocie na salę Szamburski zapowiedział utwór pod tytułem "drobne, bardzo drobniutkie drobniusieńkie fragmenty drewna wciśnięte w szczeliny między kostkami lego" (czy coś w tym stylu ;) ). Strasznie pozytywnym typem jest skrzypek - Patryk Zakrocki, pięknie też grał. Bardzo udany wieczór, spotkałem kilku znajomych, strzeliłem bro, zjadłem ciasto. Było dobrze.

_________________
Ceterum censeo Platformem delendam esse

Wszystkie prawdziwe ścieżki prowadzą przez Góry.

Zawsze mieć dojrzałe jagody do jedzenia i słoneczne miejsce pod sosną, żeby usiąść.


Na górę
 Wyświetl profil
PostWysłany: czw, 18 kwietnia 2019 17:52:35 
Awatar użytkownika

Rejestracja:
pt, 26 maja 2006 19:29:43
Posty: 6537
Ekstra :).

_________________
http://freemusicstop.com


Na górę
 Wyświetl profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 564 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 34, 35, 36, 37, 38

Strefa czasowa UTC+1godz.



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group